Deadman Wonderland(2011)

Deadman Wonderland… interesujący trailer, anime na podstawie nieźle zapowiadającej się mangi. Cudowny opening, jeden z lepszych jakie widziałam. Całkiem ciekawy pomysł, potrafiący przyciągnąć widza, niczym rosiczka muszkę słodkim zapachem i nagle zrobić z niej krwawą miazgę, bo tak to się mniej więcej przedstawia, ale po kolei.

Czternastoletni Igarashi Ganta to przeciętny gimnazjalista, nie wyróżniający się niczym specjalnym. Kolejny dzień szkolny, rozmowa z przyjaciółmi, dzwonek, rozpoczęcie lekcji i nagle niczym w ułamku sekundy Ganta zauważa postać ubraną całą na czerwono unoszącą się za oknem, by w następnej chwili ocknąć się klasie pełnej krwi, fragmentów ciała i trupów kolegów z klasy. Oczywiście nikt poza Gantą nie przeżywa masakry. Dalej wydarzenia dzieją się szybko, po nagłośnionym przez media procesie, Ganta zostaje skazany na śmierć, co oznacza tyle co przeniesienie do placówki zwanej Deadman Wonderland, gdzie przestępcy i mordercy zanim efektownie i publicznie zakończą swoje życie, muszą jeszcze zabawić publiczność spragnioną krwawej rozrywki. W tym właśnie miejscu rozpoczyna się niebezpieczna walka o przetrwanie Ganty i próby znalezienia odpowiedzi na nurtujące pytania.

Brzmi interesująco? Oczywiście. Dlatego polecam mangę. Anime ma 12 odcinków i powiedzmy sobie wprost, to czy twórcy zakończyliby przygody Ganty po 1, 5 czy 12 odcinku nie zrobiłoby żadnej różnicy. Zakończenie przypada w tak niespodziewanym miejscu, że sprawia wrażenie nieudanego żartu, szczególnie, że o II serii nikt nawet nie wspomniał. Innymi słowy, anime to jest reklamówką mangi, która pewnie miała przyciągnąć potencjalnych czytelników. Prawdopodobnie, gdyż po tym co dostaliśmy szczerze wątpię, aby ktoś prosił o więcej.

Fabuła na początku interesuje i wciąga, niesamowite więzienie, innowacyjny pomysł, mnóstwo pytań pozostających bez odpowiedzi. To z pewnością czynniki, które sprawią, że sięgniemy po 2 i 3 odcinek. Ale na tym niestety się kończy, gdyż z każdym kolejnym epkiem mnożą się nie tylko pytania, ale również i absurdy oraz litry krwi i osocza zalewające ekran. Efektowne zabijanie więźniów na oczach kilkutysięcznej publiczności w tym m.in. wycieczek klasowych [ litości!], istotnie przyprawia o dreszcz, ale obrzydzenia, szczególnie, że niczemu nie służy. Sceny brutalności i przemocy, które z pewnością miały pokazać jak ciężko przetrwać w Deadman Wonderland, bardziej odpychają niż pomagają uwierzyć w trudną rzeczywistość do której trafił Ganta. Myślę, że nawet widzowie, którzy liczą tylko na dobrą masakarę,  zadadzą to kluczowe pytanie: Po co, tak właściwie, to wszystko? Niestety, odpowiedzi na to pytanie nie dostaniemy. A w każdym razie nie w anime. Fabuła rozjeżdża się coraz bardziej, kosmicznie nielogiczne przejścia między kolejnymi problemami, nie tylko strasznie rzucają się w oczy, ale również skutecznie pozbawiają ochoty sięgnięcia po kolejny odcinek. Wydawać by się mogło, że może w tym wszystkim , chociaż bohaterowie pomogą dociągnąć do końca. Niestety, i w tej kwestii zostajemy natychmiast pozbawieni złudzeń.

Kto przetrwa w miejscu, które ma bawić śmiercią ludzi, a krwawe masakry stanowią codzienność? Oczywiście psychopaci, których w Deadman Wonderland bynajmniej nie brakuje. Niestety ich kreacje, nie są na tyle przekonujące, aby zrozumieć motywy nimi kierujące. W tym miejscu powinien się wtrącić główny bohater, lecz on niestety wypada najgorzej z tego całego towarzystwa. Igarashi Ganta, który zostaje nagle wepchnięty do całkiem innego świata, załamuje się i nie może odnaleźć się nowej sytuacji, cóż nie jest to nic dziwnego, to raczej normalne reakcja, po tym jak wali nam się całe życie. Jednak mija odcinek 1.2.3…10, a Ganta nadal siedzi w kącie, użala się nad sobą i krzyczy, że jest niewinny. W tym momencie warto sobie zadać pytanie, jakim cudem on jeszcze żyje? Cóż, myślę, że nikt by specjalnie się nie przejął, gdyby Ganta zarobił, w najłagodniejszym wydaniu, kulkę w łeb, jednak jako główny bohater został zaopatrzony w szczęście graniczące z absurdem, co na ekranie wygląda co najmniej niewiarygodnie niedorzecznie. Z głównym bohaterem w zestawie dostajemy Shiro, tajemniczą dziewczynę, albinoskę, która nagle ni stąd ni zowąd, pojawia się przy Gancie z nieśmiertelnym tekstem „znamy się od dawna!” Shiro jest dziecinna i jej zachowanie momentami przypomina kogoś cofniętego w rozwoju, ponadto warto dodać, że biega sobie po Deadman Wonderland, jakby był to park, a nie więzienie pełne psychopatów. Jednak mimo wszystko, to właśnie Shiro, jest jedyną postacią, którą można nazwać interesującą. Jej kreacja jeszcze jako tako wygląda i mimo wszystko, na tle bandy psychopatów, którzy są tylko lalkami w scenariusz i Ganty, którego łzy zapełniłby niejeden ocean, Shiro można spokojnie nazwać najlepiej poprowadzą postacią.

Dla przeciwieństwa, oprawa wizualna trzyma poziom. Kreska pasuje do klimatu, a kolorystyka dobrze oddaje charakter świata przedstawionego. Ruchy postaci i przejścia między ujęciami są płynne i na pewno wpływają na korzyść anime. Szkoda tylko, że większość animacji to rozrywane ciała i krew zalewająca ekran. Pojedyncze momenty walk na szczęście, także nie tracą na dynamice i dobrze się je ogląda. Niestety stanowią one mniej niż 1/10 całości czasu antenowego.

Muzyka w tle jest.  I to na pewno można o niej powiedzieć. Coś tam w tle gra, raz mocnej, raz prawie niezauważalnie, ale nie na tyle, aby wychwycić poszczególne utwory i coś więcej na ich temat powiedzieć. Na wyróżnienie i ogromną pochwałę zasługuje jednak opening One Reason by Fade, który wraz z idealnie dopasowana grafiką mieści się w mojej czołówce najlepiej zrobionych openingów.  Idealnie widać w nim klimat, w którym teoretycznie, miało być pewnie utrzymane całe anime. W sumie nie obraziłabym się, gdyby odcinek kończył się po openingu. Ostatecznie był on jednym z głównych powodów, dla których udało mi się dotrwać do końca.

Podsumowując, szukasz interesujących bohaterów, radzących sobie w trudnych, beznadziejnych sytuacjach? Radzę omijać to anime szerokim łukiem. Szukasz zawiłej fabuły, z nutą grozy i niepokoju? Nawet z kilometrowym kijem bym nie radziła podchodzić. Szukasz rozwałki, krwi i osocza dosłownie na wszystkim oraz fruwających kawałków ciała i nie tylko? Idealnie trafiłeś, tylko przypadkiem nie oczekuj niczego więcej! Ode mnie 4/10. Czemu tak wysoko. Przede wszystkim za wyżej wspomniany opening.  Ponadto za pomysł z więzieniem, który jest dobry tylko… kompletnie zalany przez krew, flaki i łzy głównego bohatera. Chyba na tym niestety lista się kończy. A szkoda, bo mogło być ciekawie.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s