Krótki przegląd po sezonie wiosennym part I

Stwierdziłam, że nie każdemu chce się oglądać pierwszy odcinek, aby zdecydować czy warto brać się z daną serię czy nie. Często zdarza się, że jest to jedynie zmarnowane 25 minut, które można by przeznaczyć na inny tytuł. Dlatego też, postanowiłam zrobić krótki przegląd po seriach obecnie wychodzących, w nadziei, że ułatwi Wam to podjęcie decyzji dotyczącej poświęcenia czasu na daną serię. Enjoy!

Kuroko no Basket

Jakiś czas temu drużyna koszykówki z pewnego gimnazjum zgromadziła na tyle niesamowitych graczy, że ich team nazwano „pokoleniem cudów”. Kibice tej drużyny zawsze ekscytowali się piątką wspaniałych graczy, jednak w rzeczywistości  „pokolenie cudów” składało się z 6 zawodników. Kuroko, bo tak się ów „niewidzialny” członek drużyny nazywał, pragnie dołączyć do teamu koszykarskiego również w liceum. Jakie zdolności może posiadać ktoś, kogo na boisku się nawet nie zauważa, a wątła postura pozostawia wiele do życzenia. Przekonajcie się sami.

Po pierwszym odcinku zapowiada się naprawdę dobrze i warto dać szansę. Historia wciąga i jestem bardzo ciekawa przeszkód, które staną na drodze głównym bohaterom. Dla fanów koszykówki i anime sportowych, pozycja obowiązkowa. Jednak myślę, że jeśli lubicie po prostu dobre anime, z płynną animacją, ciekawą historią i całkiem niezłą kreską, również możecie skusić na obejrzenie 1 odcinka. Na pewno nie będzie to starta czasu.

Upotte!!

Akademia Seishou, z zewnątrz normalna szkoła z bardzo rozbudowanym kołem strzeleckim, od środka bardzo niezwykła placówka, gdzie noszenie prawdziwej broni to tylko wierzchołek góry lodowej. Nauczyciel, którego imię na razie pozostaje tajemnicą, zostaje przeniesiony do owej szkoły i jak to w nowych miejscach bywa, gubi się po drodze. Trafiając przypadkowo na festiwal odbywający się w pobliskiej świątyni, wpada na dziewczynę, która obsługuje się bronią, jakby się urodziła z nią w ręku. Po krótkiej rozmowie okazuje się, że jest ona uczennicą wyżej wspomnianej szkoły i nazywa siebie karabinem szturmowym w skrócie FNC. Następnego dnia nasz nauczyciel, przechadzając się po szkole i oglądając obowiązkowy poranny trening uczennic, orientuje się w jak nieprawdopodobnym miejscu przyjdzie mu nauczać.

Ostatnimi czasy serie, w których ludzie są odpowiednikami czegoś innego mnożą się na potęgę. Pierwsza była chyba Hetalia, gdzie personifikację dostały państwa. Potem mieliśmy jeszcze pociągi w ludzkiej postaci w serii Miracle Train, a w końcu nadszedł czas na broń. Pierwszy odcinek powiem krótko, nie zachwyca. Miało być śmiesznie i niekonwencjonalnie, a wyszło dziwnie i raczej mało zabawnie. Przynajmniej dla mnie. Seria zawiera humor raczej bieliźniany, co psuje jej odbiór. Personifikacja broni, to dość innowacyjny pomysł, szkoda by było, gdyby twórcy tak go zaprzepaścili przez beznadzieją otoczkę. Może kolejny odcinek uratuje sytuację, pozostaje czekać.

Accel World  

Mamy rok 2046. Usprawnienia życia, w kwestii jego skomputeryzowania poszły bardzo do przodu. Świat stał się jednym wielkim komputerem, gdzie każdy ma możliwość podłączenia się do wirtualnej rzeczywistości. W takim świecie przyszło żyć Haruyukiemu, grubszemu chłopcu, z ogromnymi kompleksami, którego szkolne życie sprawdza się do znoszenia upokorzeń ze strony innych uczniów i cichego podziwiania przewodniczącej samorządu. Haruyuki większość czasu spędza w sieci, gdyż tylko tam, bez żadnych ograniczeń, może osiągnąć wymarzoną sprawność i szybkość. Pewnego dnia za sprawą dotychczas podziwianej z oddali Kuroyukihime, Haruyuki dostaje możliwość zmiany swojego życia nie tylko w świecie wirtualnym, ale również w rzeczywistości. Czy odwaga i chęć zmian będzie wystarczająca, aby zagłębić się w nieznany dotąd świat i zaufać tajemniczej przewodniczącej?

Po pierwszym odcinku jest wręcz urzeczona tym anime. Świat przedstawiony jest niesamowity, wciąga całkowicie i 25 minut mija nim zdążymy się obejrzeć. Kreska jest cudowna, a tła aż biją kolorami i dokładnością po oczach. Perełka wśród anime tego sezonu. Jeśli do końca będzie trzymać poziom i fabuła rozwinie się ciekawie, ma szanse na jedno z lepszych miejsc w rankingu anime roku. Gorąco zachęcam do spotkania z Haruyukim w roku 2046!

Sankarea

Furuya to syn kapłana zajmującego się miejscową świątynią. Jak na syna kapłana przystało ma bogate zainteresowania… a mianowicie obsesję i to na punkcie zombie. Od filmów i figurek począwszy, aż po marzenia, aby pierwszy pocałunek odbyć właśnie z zombie laską. „Żywi” nie interesują go w ogóle. Gdy jego kot zostaje potrącony przez samochód i umiera, Furuya postanawia podarować mu drugie życie, oczywiście jako zombie. Z pomocą starej księgi okultyzmu noc w noc stara się zgromadzić wszystkie potrzebne składniki do odprawienia rytuału. Jednak co się stanie, gdy cała sytuacja ulegnie zmianie, przez gwiazdę szkoły dla dziewcząt[Sance Rei], która odkryje czym zajmuje się Furuya i zechce służyć jako obiekt doświadczalny, aby odrodzić się jako zupełnie inna osoba?

Mimo, iż nie przepadam za tematyką zombie, pomysł na anime mi się spodobał. Kreska jest ładna, technicznie również nie ma nic do zarzucenia. Fabuła na pewno rozkręci się, po pierwszym odcinku ciężko stwierdzić, w którym kierunku pójdą producenci, jednak mam nadzieję, że pomysł zostanie dobrze wykorzystany. Furuya z miejsca bardzo mi sie spodobał jako protagonista i myślę, że jeszcze nieraz będzie umiał zaskoczyć widzów. Sanka również przedstawia się interesująco i nie drażni. A to u kobiecych postaci duży plus. Czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s