Krótki przegląd po sezonie jesiennym part III

W tej notce zdecydowałam się wziąć pod lupę dwa tytuły 13-odcinkowe, których znakiem rozpoznawczym jest tag shoujo. Fani romansów na pewno nie przejdą obok nich obojętnie, szczególnie, że zarówno Tonari no Kaibutsu-Kun, jak i Kami-sama Hajimemashita są ekranizacjami mang o tych samych tytułah. Jednak zachęcam również innych do spojrzenia na nie, ponieważ to co łączy oba tytuły, to również fakt, że są świetnymi komediami i to zdecydowanie przez duże K. Enjoy!

1. Tonari no Kaibutsu-kun

Mizutani to sumienna uczennica, która cały swój wolny czas poświęca nauce. Dba ona wyłącznie o siebie i nic poza tym jej nie interesuje. Z powodu swojej dobrej reputacji zostaje poproszona o przekazanie notatek z lekcji Yoshidzie Haru, który został zawieszony z powodu bójki w pierwszy dzień szkoły. Chcąc nie chcąc Mizutani podejmuje się zadania, nie przypuszczając jednak, że jej gest zostanie odebrany przez Haru jako deklaracja przyjaźni pomiędzy nimi. Mimo bardzo negatywnych pogłosek krążących o chłopaku, o jego porywczości i brutalności, okazuje się on bardzo naiwną i samotną osobą poszukującą akceptacji. Jednak  największe zdziwienie budzi fakt, że Haru, po bardzo krótkim czasie, wyznaje Mizutani miłość! Jak dalej potoczy się ich znajomość?

Tonari no Kaibutsu-kun to bardzo nietypowy romans. W pierwszym odcinku dzieje się bowiem wszystko to, co w innych seriach trwałoby 13 epizodów. Na początku martwiłam się, co twórcy mają więc zamiar robić dalej? Jednak okazuje się, że było to zbędne. Akcja rozwija się, w odpowiedni dla siebie sposób i co najważniejsze, można się przy tym świetnie bawić! Bohaterowie wykreowani genialnie, szczerość Haru, najczęściej w stosunku do Mizutani, jest źródłem wielu bardzo zabawnych sytuacji, które naprawdę potrafią rozśmieszyć. Ponadto możemy obserwować jak znajomość dwójki głównych bohaterów wpływa na nich samych i ich relacje z otoczeniem. Tytuł ten na pewno będzie jednym z lepszych tego sezonu i mimo, że obiecałam sobie, iż anime z tagiem romans zostawię sobie na zimowe wieczory, nie umiałam i nadal nie umiem, odpuścić sobie cotygodniowej zabawy przy oglądaniu kolejnych odcinków. Gorąco zachęcam do zapoznania się z tym anime.

2. Kami-sama Hajimemashita

Nanami Momozono zostaje bez żadnych środków do życia i dachu nad głową, po tym jak jej ojciec ucieka z miasta, aby uniknąć spłaty swoich hazardowych długów. Nie mając gdzie się podziać, Nanami ląduje w parku na ławce, usilnie starając się wymyślić, co by tu w tej sytuacji począć. Z rozmyślań wyrywa ją krzyk nieznajomego mężczyzny, który ucieka przed psem. Główna bohaterka postanawia pomóc nieznajomemu i w ten oto sposób dostaje propozycję, iż w zamian za udzielenie pomocy, dostanie dach nad głową. Nie mając innego wyjścia, Nanami zgadza się i… tym samym zostaje Bóstwem Ziemskim, które rezyduje w lokalnej świątyni. Dorzućmy jeszcze do tego złośliwego i antypatycznego Tomoe, który dotychczas zajmował się świątynią, dwójkę, przesympatycznych duszków-pomocników oraz całą masą innych bóstw/demonów/youkai, które pragną się Bóstwa Ziemskiego pozbyć, a otrzymamy mieszankę wszystkiego co tylko się da, pytanie tylko czy jadalną?

Tytuł ten jest przykładem klasycznego romansu, który umieszczono w odnowionej otoczce. Tym razem dostajemy odgrzane danie w otoczeniu bóstw, świątyń oraz równej maści demonów. Czemu odgrzane? Ano już wyjaśniam… niepałający do siebie sympatią główni bohaterowie, którzy z biegiem czasu zaczynają przekonywać się do siebie coraz bardziej… ten schemat jest chyba wszystkim znany i właśnie to serwuje nam Kami-sama Hajimemashita. Jednak, nie ma co się oszukiwać, kto nie lubi czasem obejrzeć prostej serii, w której nie trzeba martwić się o zakończenie? Idealne na chłodny wieczór lub odstresowanie się przy herbacie po całym tygodniu nauki/pracy. Poza tym seria oczywiście zawiera w sobie elementy komediowe, które potęguje dodatkowo specyficzna kreska, oraz całą gamę bohaterów drugoplanowych, w większości są to bohaterowie płci męskiej. Jeśli tylko nie będzie się oczekiwało za dużo, można naprawdę dobrze się bawić przy tym tytule. Poza tym ostatnio takich schematowych romansów jest naprawdę mało, dlatego raz na jakiś czas, może być to miłą odskocznią od ambitnych i zawiłych serii.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s