Nie wszystko jest tym na co wygląda, czyli sezon zimowy pod lupą.

Wróciłam! Po ponad miesiącu nieobecności powracam z zaległymi opiniami dotyczącymi sezonu zimowego. Co prawda są to bardzo spóźnione pierwsze wrażenia, jednak dzięki temu może uda mi się lepiej przedstawić obraz danej serii. Niestety, tak jak się spodziewałam, sezon zimowy poziomem się nie popisał i po zawrotnej liczbie tytułów z sezonu jesiennego, tym razem tylko 4 znalazły się na mojej liście ‚watching’. Pozostaje mieć nadzieję, że sezon wiosenny nadrobi braki po zimie. Enjoy!

1. Amnesia

AmnesiaEkranizacja gry otome. Pięknisie biegający po ekranie, każdy typ jaki można sobie wymarzyć i ona… główna bohaterka, która ma możliwość wśród nich przebierać i wybierać ile jej się żywnie podoba. Może być ciekawie? oczywiście! Dużo możliwości na interesującą fabułę? i owszem! Więc… jakim cudem można stworzyć taki koszmarek?! Pani główna bohaterka, dalej zwana X, to jakiś kompletny absurd. Jak można stworzyć tak mdłą, niemrawą i totalnie odmóżdżoną postać? X nie reprezentuje sobą kompletnie niczego. Oglądałam wiele haremówek, drugie tyle romansów i nawet jeśli bohaterki w tych seriach nie grzeszyły intelektem i nie miały interesującej osobowości, zawsze jakiś tam zestaw cech, nawet do granic sztampowych, od twórców dostawały. Tutaj mamy przełom. Osobowość? Cechy charakteru? Temperament? Nie tędy droga. Chociaż, jak się po tytule można domyślić, nasza X cierpi na amnezję [z niewiadomych powodów], to kompletnie nic robi, aby wspomnienia odzyskać. Rozumiem, że można być zagubionym, gdy nie poznaje się ludzi, którzy cię otaczają, ale po to mamy język, usta i mózg, aby sobie w takich sytuacjach radzić. X co prawda język i usta ma, jednak mózgu u niej nie stwierdzono. Myślę, że mogłabym jeszcze długo pisać o żeńskiej stronie tego anime, ale przecież skoro to otome, więc należy też zwrócić uwagę na panów. Dostajemy 4 przystojnych chłopców, właściciela kawiarenki i tajemniczego osobnika w długich, zielonych włosach. Skoro główna bohaterka jest upośledzona, to czy można się czegokolwiek spodziewać po facetach, którzy świata poza nią nie widzą? Nie radziłabym się nastawiać, panowie również reprezentują sobą mierny poziom. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że anime to ma tak zawiłą i zagmatwaną fabułę, której nie powstydziłby się niejeden kryminał! Nikt nie wie o co chodzi, każdy coś ukrywa, relacje między bohaterami są zupełnie inne niż by na pierwszy rzut oka się wydawało, a główna bohaterka widzi ducha, którego nikt inny nie może zobaczyć. Anime to miało ogromny potencjał, który został kompletnie podeptany przez głupiutką X i jej harem. W oczy rzuca się także niecodzienna grafika – wszechobecne motywy symboli z kart do gry, bardzo specyficzne stroje bohaterów oraz… trój lub więcej kolorowe oczy, które mimo swojego kosmicznie wyglądu, wyjątkowo pasują do klimatu tej serii. Podsumowując… polecam wszystkim, którzy mają zepsute słuchawki/głośniki, gdyż drętwe dialogi [ a raczej monologi, gdyż X odpowiada na mniej więcej co 6 pytanie] skutecznie odrzucają; ponadto polecam wszystkim, dla których grafika wystarczy do wytrwania do końca; do seansu zachęcam również tych, którzy uważają się za ludzi z nieciekawą osobowością – przy X od razu wyleczysz się ze wszelkich kompleksów… nie zaliczasz się do grup które wymieniłam? Omiń ten tytuł szerokim łukiem.

2. Hakkenden: Touhou Hakken Ibun

hakkendoKolejny tytułu, w którym na ekranie biega całe stadko pięknych panów, lecz tym razem w komplecie dostajemy także demony, akcję, nadprzyrodzone siły i nie do końca jasne wydarzenia z przeszłości. Miałam spore obawy przed zabraniem się z ten tytuł, jednak szybko okazało się, że mamy do czynienia z całkiem zgrabnie poprowadzoną, spójną historią z odpowiednią ilością niewiadomych w tle. Liczba bohaterów powiększa się z każdym odcinkiem, jednak charaktery i kreacje postaci są tak różne, że po 1 czy 2 odcinkach, spokojnie można połapać się kto jest kim i jakie relacje łączą go z innymi. Warto jednak wspomnieć, że seria ta będzie liczyć tylko 13 odcinków – co niestety odbija się na fabule. Kilka razy towarzyszyło mi wrażenie, że ten czy inny wątek mógł zostać zdecydowanie bardziej rozwinięty lub chociaż lepiej wytłumaczony. Oczywiście pamiętam, że seria ta jest dopiero na półmetku, więc wszelką krytykę zostawiam do czasu jej zakończenia i mam nadzieję, że ogólne wrażenie będzie na tyle dobre, że kilka niedociągnięć nie będzie miało na nie większego wpływu. Polecam wszystkim, którzy szukają ciekawej serii przygodowej, te 13 odcinków na pewno nie będzie stratą czasu. 

3. Maoyuu Maou Yuusha 

MaoyuuWładca demonów, sławny bohater, wojna między ludźmi a istotami rodem z piekła oraz krótki poradnik zielarstwa i romansu…czyli anime fantasy, które prezentuje się zupełnie inaczej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Seria ta już w 1 odcinku pokazała, że wszelkie schematy się jej tyczyć nie będą. Czy wyszło to na dobre? To już niestety zależy od widza [ważne! oceniam ten tytuł na wrażeniach z odcinków 1-4]. Jeśli jesteś odbiorcą, który oczekuje walk, stadka pięknych dziewcząt hojnie obdarzonych przez naturę, magicznych mocy i zdolności… to możesz się troszkę rozczarować, a już na pewno zanudzić. Maoyuu prezentuje zupełnie inny typ fantastyki. Dostajemy spokojną wioskę, próby nauczenia wieśniaków tego i owego oraz rozmowy. Dialogi. Opisy. Opinie… wojna owszem jest, ale tym razem postrzegana od strony gospodarczej i ekonomicznej. Ma to swoje plusy – ciekawie spojrzeć na wałkowany od dawna motyw z innej perspektywy, jednak zdaję sobie sprawę, że po jakimś czasie staje się to zwyczajnie nużące. Mam nadzieję, że twórcy przewidzieli znudzenie tematem i w kolejnych odcinkach akcja zostanie, chociaż troszkę podkręcona, szczególnie że przed nami jeszcze 8 odcinków, które mogą wszystko diametralnie pozmieniać.

4. Mondaiji-tachi ga Isekai kara Kuru Sou Desu yo? 

MondaijiKolejny tytuł, który swoim zwiastunem nie zachęcał, a biuściasta dziewczyna z króliczymi uszami tylko pogarszała sytuację. Pierwszy odcinek obejrzałam w obliczu skrajnej nudy i nim się obejrzałam byłam już po 5 epizodzie. Przeczucie mnie nie myliło, królicza dziewczyna faktycznie działa na nerwy, jednak świat przedstawiony w tym anime jest na tyle wciągający, że da się zagłębić w tę historię. Całość fabuły obraca się wokół gier o dary, na które wyzywane są gildie. Można walczyć dosłownie o wszystko, jednak należy pamiętać, że przegrana może bardzo wiele kosztować. Świat ten na początku traktowany jest jak park rozrywki przez trójką głównych bohaterów, którzy zostają przyzwani ze swoich nudnych światów, jednak czy na pewno chodzi tylko o zabawę i chwilę przyjemności? Pomimo, że w fabule jest sporo braków i wiele wątków na pewno nie doczeka się rozwiązania, moja ciekawość dotycząca kolejnych pojedynków i wyzwań jest na tyle duża, że z lekkim dystansem, ale na pewno ten tytuł dokończę. Kolejna wersja Alicji w Krainie Czarów? Jeśli tylko pomysł jest ciekawy, to nie mam nic przeciwko.

Reklamy

5 thoughts on “Nie wszystko jest tym na co wygląda, czyli sezon zimowy pod lupą.

  1. Lin pisze:

    Ohayo po długaśnej przerwie! :) Miło znów Cię czytać :)

    Ja to nawet jestem zaskoczona sezonem zimowym – miałam oglądać w porywach 2-3 serie, a jak się okazuje znalazłam ich o kilka więcej. Nie, żeby poziom był jakiś szczególnie sensowny, ale 20-parę minut tygodniowo to znowu nie tak dużo, żeby uważać to za wielką stratę czasu ;)

    „Amnesia” jest nieprawdopodobna :D Coś tak złego zdarza się jednak rzadko. Ja już to właściwie oglądam tylko po to, by przekonać się, co jeszcze wymyśli to bezmózgie stworzenie, zwane główną bohaterką. Jest nieprzeciętnie beznadziejna, to fakt. Szkoda, że bishe są też tak kompletnymi kretynami – no ale z drugiej strony skoro każdy zakochuje się właśnie w naszej heroinie-amebie, to trudno spodziewać się po nich czegoś sensownego. Na początku ta seria mnie wkurzała – teraz już tylko bawi. I chyba dlatego jednak ją oglądam. Nie wiem, czy jesteś na bieżąco, ale szczególnie godny uwagi jest najnowszy odcinek, zdaje się 6. Dramaturgia postaci Ikkiego kompletnie mnie rozłożyła – nie ma to, jak śliczni chłopcy i ich realistyczne problemy życiowe :>

    Z wymienionych przez Ciebie serii przymierzam się jeszcze do Hakkenden. Na razie widziałam tylko 2 odcinki, reszta mi się odkłada w jakiś niepokojący stosik. Na razie niestety nie jestem zachwycona. Tak w sumie to nie wiadomo, co to jest – fantasy, przygodówka, dramat, komedia? Jakaś taka dziwna hybryda. Ale skoro piszesz, że trzyma się to jednak kupy, to może warto jeszcze raz się przyłożyć i nadrobić zaległości? ;)

    • enpitsuu pisze:

      Ohayo! Jestem niezmiernie szczęśliwa, widząc twój komentarz. ;) To prawda, troszkę mnie nie było, ale obiecuję wszystko nadrobić. ;)
      Co oglądasz w sezonie zimowym? ;> Jestem tak spragniona nowych tytułów, że łapię się wszystkiego co mi ktoś poleci.

      Z „Amnesią” jestem na bieżąco. Nie ma lepszego poprawiacza humoru niż to. I te problemy <3 "Życzyłem sobie być popularnym i moje życzenie się spełniło… oh nie. idę się pociąć" -.- Jeśli to żart to wybitnie im się udał. ;P Najgorsze jest to, że w 7 odcinku znów nam się bish zmieni i trzeba będzie się wczuć w kolejną tragiczną i traumatyczną opowieść. Lepiej mieć z zapasie paczkę chusteczek. ^^

      Hakkenden mimo wielu dziwnych połączeń i wątków, prezentuje się całkiem nieźle. Chociaż jak pisałam, 13 odcinków mnie przeraża troszkę, gdyż historia jest, moim zdaniem, za bardzo rozbudowana jak na taką długość – mam nadzieję, że będzie zamknięte zakończenie, bo inaczej całość nie będzie miała żadnego sensu. Ale na ten moment – 6 odcinków bodajże, jest dobrze i polecam dać drugą szansę. ;)

      Jak masz jeszcze jakieś ciekawe anime, poza sezonem zimowym, do polecenia to chętnie posłucham, jeszcze tydzień ferii mi został i chętnie bym jakoś animowo spożytkowała. ;)

      • Lin pisze:

        :D:D:D Dokładnie, dramat życiowy Ikkiego mnie rozwalił :D Ale jaka to życiowa i cenna lekcja dla widzów – lepiej uważać z życzeniami, bo mogą się spełnić i może się człowiekowi życie posypać, tak jak biednemu Ikkiemu :P A po pierwszej rzeczywistości alternatywnej, sądziłam, że nie może być już gorzej, niż z Shinem. Pod tym względem ta seria jest naprawdę zaskakująca – ciągle mi się wydaje, że osiągnęli dno, a tymczasem pokazują następny odcinek i okazuje się, że spokojnie można jeszcze przebić to dno i dalej lecieć w dół. Ciekawa jestem, który z panów trafi teraz na tapetę. Osobiście morza głupoty i żenady spodziewam się po wątku Kenta – wydaje się tak drewniany, wręcz przypominający robota, że w zestawieniu z naszą heroiną powinni naprawdę dać czadu :D

        Pójdę zatem za Twoją radą i dam Hakkenden jeszcze jedną szansę i zobaczymy ;)

        Z sezonu zimowego oglądam te serie, które u siebie opisałam (zaraz lecę odpowiadać na Twoje komentarze :)). Zdecydowanie najlepszą pozycją jest, wedle moich oczekiwań, Chihayafuru 2. Jakże ja uwielbiam tę serię! Ku mojemu zaskoczeniu Tamako Market nawet jest sympatyczne :) A tak poza tym to wysoko notuję serie, które ciągną się za nami jeszcze z jesieni – Shinsekai yori (ależ tam ostatnio fabuła rumieńców nabrała, co tydzień wypatruję nowego odcinka z wypiekami na twarzy :D) i Zetsuen no Tempest. Co by nie mówić, zima w anime nie jest dla nas łaskawa. Liczę, że wiosną będzie poprawa ;)

        Hmm, chyba marna ze mnie osoba do polecania czegokolwiek, biorąc pod uwagę, jak niewiele serii mam na liczniku ;) Ostatnio między premierami, zaczęłam sobie robić powtórkę z jednego z moich ulubionych tytułów – Mawaru Penguindrum. Absolutnie rewelacyjna seria :) Nie wiem, czy widziałaś, czy nie, ale jeśli nie, to to by była moja mocna i zdecydowana rekomendacja na wolne dni ;)

    • enpitsuu pisze:

      I znów jakiś problem z przyciskiem ‚odpowiedz’ pod ostatnim komentarzem, dlatego muszę odpisać znów po tym.
      Haha! A jednak jakąś głębię z tego się dało wyciągnąć – uważaj czego sobie życzysz. Mądrzejsze niż by się mogło wydawać. ^^ Cóż… po Kencie spodziewam się dramatu pt. „Jestem nieczuły i mam wszystko gdzieś ale dla ciebie fajtłapowata amebo się zmienię!” albo innych podobnych rozterek wagi narodowej. W sumie… aż nie mogę się doczekać jutra, aby zobaczyć co tym razem zaprezentują nam twórcy. XD
      Z jesiennego Shinsek Yori – oczywiście, że dalej oglądam! Był moment gorszy, ale teraz nie wyobrażam sobie przerwać. Każdy kolejny odcinek coraz bardziej wciąga i aż się czuje w powietrzu, że największy ‚buuum’ tej serii jeszcze przed nami. ;D Zetsuen no Tempest tez trzyma poziom i kompletnie nie umiem rozszyfrować kolejnego kroku bohaterów. Są tak nieprzewidywalni i wielowymiarowi, że aż żałuję, że powoli przygoda się kończy. Oczywiście jestem też na bieżąco z Psycho-Pass, które to uważam za najlepsze anime od… ładny kilku lat. Takiej fabuły, takich bohaterów i takiego świata… już dawno nie stworzono i chylę czoła przed twórcami tego dzieła.
      Mawaru Penguindrum mówisz… chyba ze dwa czy trzy razy podchodziłam do tej serii, ale nigdy nie przekroczyłam magicznej bariery 3 odcinków. Widzę jednak, że ten tytuł za mną chodzi, gdyż jesteś 3 osobą w tym tygodniu, która o tym anime wspomniała, więc na takie znaki już nie mogę pozostać ślepa i tym razem obejrzę je do końca. ;)
      Co do zbliżającej się wiosny to jest tyle wersji chart’ów, że aż sama nie wiem czego się właściwie spodziewać. Mam jednak nadzieję, że gorzej niż na zimę nie będzie, bo to by była katastrofa – szczególnie gdy nam się skończą serie z zimowego. ;c

      • Lin pisze:

        Z Shinsekai miałam podobnie – jakoś po 10-11 odcinku zrobiłam sobie miesięczną przerwę i nawet nie byłam pewna, czy wrócę do tytułu, ale potem rozkręciło się niesamowicie. Ta opowieść jest fantastycznie skonstruowana – imo, od razu widać, że jej podstawą jest powieść, a nie manga. Wszystko rozwija się w naprawdę niespodziewanym kierunku i z odcinka na odcinek napięcie wciąż rośnie. Bardzo jestem ciekawa tego, jaka jest rola Marii w tym całym buncie queeratów i pojawieniu się fienda ;)

        Widzę, że jesteś kolejną osobą, która zachwala Psycho-Pass ;) Ja się nawet do tego nie przymierzałam, bo nijak to nie pasuje do mojego profilu zainteresowań, ale może warto, jeśli faktycznie jest aż tak dobre? :)

        Mawaru obejrzyj, obejrzyj koniecznie! :) To też jest anime z serii nieprzewidywalnych i tak naprawdę nie należy sugerować się z lekka głupawym i absurdalnym początkiem, bo później atmosfera się naprawdę zagęszcza. To zdecydowanie jeden z moich ulubionych tytułów!

        No właśnie widzę, że na razie co i rusz zmieniają się zapowiedzi wiosenne, także póki co nawet szczególnie uważnie im się nie przyglądam, żeby się potem przypadkiem nie rozczarować. I faktycznie, muszą dać coś naprawdę dobrego, bo serie z sezonu jesiennego się skończą, a z tych bardziej wartościowych z sezonu zimowego zostanie tylko Chihayafuru – btw, Chihayę oglądasz? :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s