Kwiecień plecień, czyli rozkwit wiosennych tytułów w pełni.

Myślę, że nikt nie pokusi się o stwierdzenie, że na okami szaleje wiosna, ale na pewno możemy odnieść to stwierdzenie do ramówki tytułów wiosennych. [Lista długa, gdyż aż 52 tytuły! – oczywiście wliczamy w to kontynuacje] Dzisiaj zapraszam na notkę z pierwszym wrażeniami z kilku anime, które miały swoją premierę w zeszłym tygodniu. Jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie, gdyż jak na wiosnę przystało, różnorodności jej odmówić nie można. Enjoy!

1. Aku no Hana
Tematyka: psychologiczne, szkolne, romans, dramat 

aku no hanaKasuga Takao jest chłopakiem, który uwielbia czytać książki, ze szczególnym wyróżnieniem poezji Baudelaire. Uczy się przeciętnie, grupa jego znajomych ogranicza się do kilku kumpli, którzy w dodatku całkowicie nie rozumieją jego zamiłowania do książek. Jego szkolne życie ogranicza się do czytania w ukryciu na lekcjach i podziwiania [również z ukrycia] – Saeki Nanako – dziewczyny z klasy, w której Takao jest od ponad roku zakochany. Jednak jego uczucie różni się od uczucia typowego dla chłopaka w tym wieku. Kasuga Takao traktuje Saeki jako swoją muzę, natchnienie, Wenus, do której nie dane jest mu się zbliżyć. Pewnego dnia główny bohater zapomina z klasy tomiku poezji zatytułowanego Les Fleurs du Mal („Kwiaty zła”). Wraca więc do szkoły i ku swojemu zaskoczeniu i niedowierzaniu oprócz książki znajduje również strój od w-fu Saeki. Kwiaty zła właśnie rozpoczęły okres pączkowania…

Na pierwszy ogień wybrałam Aku no Hana, ponieważ na niezwykłość tego tytułu składa się sporo czynników. To co, niewątpliwie, najbardziej zwraca uwagę to bardzo nietypowa kreska. W komentarzach na portalu tanuki padło określenie „rotoskopowa animacja” czyli zamiana filmu aktorskiego na animowany poprzez ręczne, klatka po klatce, odrysowywanie występujących na danej klatce detali, i faktycznie, określenie to najbardziej oddaje charakter graficznej strony tytułu. Jednym się to spodoba, innych kompletnie odrzuci. Osobiście na początku miałam spory problem z przyzwyczajeniem się, jednak pierwszy odcinek jakoś poszedł i myślę, że jeśli fabuła będzie wciągająca, to kreskę uda mi się zrzucić na drugi plan. Po pierwszym odcinku ciężko cokolwiek więcej powiedzieć o fabule. Dostaliśmy fragment z życia codziennego, przeciętnego, japońskiego ucznia, który podkochuje się w koleżance z klasy. Na pierwszy rzut oka – raczej nic ciekawego. Jednak atmosfera i nastrój wprawiają odbiorcę w zupełnie inne odczucie. Cały czas ma się wrażenie, że zaraz wydarzy się coś złego, dramatycznego, a wszystkie te, z pozoru błahe i naturalne wydarzenia, są tylko przykrywką dla czegoś mrocznego. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejne odcinki i obserwować jak tytułowe „kwiaty zła” – cokolwiek one oznaczają, wkraczają w życie głównego bohatera [ale czy tylko?].

2. Date a live
Tematyka: komedia, mecha, romans, ecchi, szkolne, sci-fi, harem 

date a liveItsuka Shido jest zwyczajnym licealistą mieszkającym w mieście, w którym od kilku lat mają miejsce niespodziewane trzęsienia ziemi, zdolne zniszczyć całe dzielnice. Aby chronić mieszkańców, miasto zostało zaopatrzone w system, który z wyprzedzeniem alarmuje o nadchodzącym niebezpieczeństwie i nakazuje ukryć się w jednym z wielu wybudowanych na takie okazje schronów. Dzięki takiemu rozwiązaniu, życie dalej toczy się normalnie. Jednak, nic nie może wiecznie trwać i któregoś pięknego dnia, w końcu główny bohater, musi wpakować się w samo epicentrum trzęsienia. Zaraz, zaraz… epicentrum? trzęsienia? a gdzie tam! Itsuka Shido na własne oczy odkrywa powód zniszczonych dzielnic i kraterów o średnic kilku kilometrów. Otóż ziemię nawiedziła niszczycielska siła w ciele młodej dziewczyny, ubranej w bardzo wydekoltowaną zbroję. Teraz nie ma już odwrotu, spokojne dni głównego bohatera właśnie dobiegły końca.

Hm,hm… jedyne co pamiętam z 1 odcinka to bardzo nachalna migawka majtek w różowo-białe paski. W związku z tym stwierdzam, że mamy do czynienia z kolejną serią, gdzie jakże bohaterski, odważny, wspaniały i kompletnie nijaki główny bohater uratuje miasto/Japonię/świat, tworząc wokół siebie, oczywiście całkiem przypadkiem, pokaźny harem. Typowa seria, bez której żadna ramówka obejść się nie może i która, pomimo oklepanego stylu bycia, pewnie doczeka się masy OAV lub nawet i kontynuacji. Dla fanów dziewczyn walczących w strojach wszelkiej maści, pozycja zapewne obowiązkowa, dla reszty cóż, seans całkowicie wedle uznania.

3. RDG – Red Data Girl 
Tematyka: fantasy, szkolne

rdgFantasy w wydaniu współczesnym, oparte na japońskich legendach szintoistycznych. Historia obraca się wokół 15-letniej dziewczynki o  imieniu Suzuhara Izumiko. Nasza bohaterka to spokojna i bardzo nieśmiała osoba, która niszczy wszelkie elektryczne urządzenia, których dotknie. Wychowywana w świątyni głęboko w górach i uczęszczająca do miejscowego gimnazjum dziewczyna, najchętniej pozostałaby tam do końca swoich dni. Jednak los nie zawsze sprzyja naszym decyzjom i szybko okazuje się, że marzenia o spokojnym życiu to tylko miłe wspomnienie. Od teraz Suzuhara jako ostatnia reprezentantka bogini Himegami wraz ze swoim towarzyszem Miyukim, wybranym do tego zadania pod przymusem, muszą stawić czoła wszelkim przeciwieństwom, które na ich drodze postawi przeznaczenie.

Jestem zaintrygowana. Mimo, iż Izumiko na samym początku troszkę mnie denerwowała, to jednak bardzo pokręcona fabuła i ciekawość, do czego doprowadzą kolejne wydarzenia, skutecznie mnie przekonały do pozostania przy tej serii. Na chwilę obecną moim jednym marzeniem jest, aby klimat fantasy nie został wyparty przez rozpychający się łokciami dramat i patos. Jeżeli tylko seria zdoła tego uniknąć i zgrabnie poprowadzi fabułę przez całe 12 odcinków, to czeka nas miłe spędzanie czasu, przy ciekawej serii mającej wiele do zaoferowania.

4. Karneval 
Tematyka: akcja, fantasy, tajemnice, sci-fi

karneval_animeOd autorki: już dawno nie miałam takiego problemu przy opisaniu fabuły na podstawie pierwszego odcinka. W trakcie jego trwania padło tyle nazw i przewinęło się tylu bohaterów, że dopóki kolejne odcinki nie przyniosą chociaż części wyjaśnień to stoję w niezłej kropce. Z tego też powodu pozwolę sobie skopiować opis anime ze strony animezone.pl
„Nai poszukuje ważnej dla niego osoby, za jedyną wskazówkę mając dawno porzuconą bransoletkę. Gareki to kieszonkowiec, który dzięki kradzieży jakoś wiąże koniec z końcem. Dwójka ta spotyka się w dziwnej posiadłości, gdzie zostają wrobieni w przestępstwo, co sprawia, że lądują na celowniku wojskowej agencji bezpieczeństwa jako poszukiwani kryminaliści. W tym właśnie momencie, kiedy Nai i Gareki znajdują się w na pozór beznadziejnej sytuacji, na ich drodze staje najpotężniejsza w kraju agencja obrony – “Cyrk”!!”

Tak, jak już we wstępie wspomniałam, w trakcie 1 odcinka, mieliśmy naprawdę niezły cyrk. Wszystko razem wrzucone do jednego garnka, mocno przyprawione chaosem i zamieszane. Jednak czy, aby na pewno to niestrawna mieszanka? Otóż nic bardziej mylnego. Mimo bardzo wartkiej akcji, która niczego nie wyjaśnia, prezentowane wydarzenia bardzo intrygują i wręcz zmuszają do sięgnięcie po kolejne odcinki. O bohaterach też chwilowo cokolwiek więcej powiedzieć, gdyż otrzymaliśmy każdego po trochu, jednocześnie nie poznając nikogo. Oczywiście, na pierwszy rzut oka wyraźnie odznacza się dwójka chłopaków: Gareki i Nai, jednak odpowiedzi na pytanie: Kim są i skąd pochodzą? nadal nie otrzymaliśmy. Klimat serii, mimo cukierkowej kreski, spokojnie mogę określić jako: tajemnica wisząca w powietrzu. Mam nadzieję, że dobre recenzje, które otrzymuje manga, będą się tyczyć także jej ekranizacji.

5. Dansai Bunri no Crime Edge
Tematyka: akcja, fantasy, romans 

dansaiZainteresowania mogą być różne i na pewno każdy z nas jakieś posiada, co jednak zrobić jeśli nagle zainteresowanie przechodzi w obsesję? I to obsesję nie byle jaką, gdyż na punkcie włosów i ich ścinania. Z takim właśnie problemem boryka się Haimura Kiri, na pozór zwyczajny nastolatek, który pewnego dnia, przez przypadek myląc autobusy, staje na progu willi, którą według plotek zamieszkuje duch dziewczyny. Kiri przekonuje się na własnej skórze, że w tych pogłosach było ziarnko prawdy, gdyż w rezydencji faktycznie mieszka dziewczyna, jednak do ducha jej bardzo daleko. Mushiyanokouji Iwai, gdyż tak się owe dziewczę nazywa, ma jednak inny problem. Jej włosów nie da się obciąć! Jak to w anime bywa, żadne spotkania nie są przypadkowe i szybko okazuje się, iż Kiri jest posiadaczem jedynej pary nożyczek, która jest w stanie obciąć przeklęte włosy Iwai. Łatwo się jednak domyślić, że to dopiero wierzchołek góry lodowej, gdyż oto na scenę wkraczają „Zabójcze Narzędzia” i ich właściciele, czyli potomkowie znanych z kart historii morderców.

Czy ktokolwiek podejrzewał, że da się połączyć fetysz włosów z potomkami morderców? Przywitajmy oklaskami Japonię, która ma w głębokim poważeniu, wszelkie granice absurdu, jakie kiedykolwiek ustanowiono. Kolejne brawa dla anime o tytule Dansai Bunri no Crime Edge, które na kolejne 13 tygodni zagości na mojej liście ‚watching’. Mimo kilku bardzo oklepanych rozwiązań, 1 odcinek prezentował się całkiem udanie. Początki są najtrudniejsze, dlatego liczę, że akcja w kolejnych epizodach, przyćmi upadki z początku i pozwoli przeżyć ciekawa przygodę wraz z bohaterami. Oczywiście nie ma co się oszukiwać i liczyć na nie wiadomo jak wysokich lotów dialogi, wydarzenia czy taktyki pojedynków. Pierwszy odcinek bardzo dokładnie określił, iż będzie to seria o poziomie przeciętnym, siląca się na oryginalność, lecz właśnie przez tą oryginalność warto dać szansę i z przymrużeniem oka śledzić kolejne odcinki.

Reklamy

4 thoughts on “Kwiecień plecień, czyli rozkwit wiosennych tytułów w pełni.

  1. Lin pisze:

    Ja tu się dopiero zdążyłam uporać ze wszystkimi pierwszymi odcinkami serii, które sobie wzięłam na celownik, a Ty już PW u siebie masz – niezłe tempo :D

    „Aku no Hana” jest przedziwne. Nie znałam mangi, biorąc się za anime, nie oglądałam nawet trailerów – z opisu wyglądało mi to na zupełnie zwyczajną szkolną serię, może nawet z elementami komediowymi. Dopiero pierwsze komentarze, m.in. na Tanuki, uświadomiły mi, że ta seria to coś zupełnie innego. Im bardziej wokół krytykowano grafikę (cały MAL aż płonął :D), tym bardziej byłam ciekawa. No i kiedy obejrzałam pierwszy odcinek, przyznam, szczerze się zdumiałam. Było to tak kompletnie inne od wszystkiego. Niby nic strasznego się nie działo, a ciary na plecach miałam przez cały odcinek! I ten powoli rozwijający się kwiat! I jakby tego było mało – absolutnie psychodeliczny ending. Przyznam, że jestem zaintrygowana – zupełnie nie wiem, w jakim kierunku to pójdzie, ale mam wrażenie, że będzie babranie się w totalnym mroku emocjonalnym. Co zaś do samej grafiki – IMO, świetnie pasuje do opowieści. Przyznam, że takiej kreski w żadnej serii jeszcze nie widziałam – jest to na pewno ciekawe. Może nie są to śliczne, moe postaci w stylu KyoAni, ale przecież do tej historii by to kompletnie nie pasowało. A już abstrahując od projektów postaci – zachwycają tła, tak cudownie szczegółowe, dopracowane, realistyczne. Uważam, że cała ta grafika, choć na pewno nietypowa, to raczej plus serii, aniżeli jej odstręczająca od oglądania wada :)

    RDG zaczęłam oglądać, licząc właśnie na takie coś trochę ładnego, trochę wzruszającego, trochę fantastycznego. Po pierwszy odcinku miałam raczej pozytywne wrażenia, choć faktycznie bohaterce daleko do ideału – mam nadzieję, że z czasem nabierze trochę charakteru, bo na razie jest taką zastrachaną ciepłą kluchą (choć i tak o niebo lepszą od Heroiny z „Amnesii” – od teraz to ona jest dla mnie punktem odniesienia dla wszystkiego, co złe :P). Po drugim odcinku, który obejrzałam sobie wczoraj, muszę stwierdzić, że trochę leży tutaj sama narracja – ta historia jest po prostu dziwne opowiadana, jest bardzo wiele niedomówień i nie wydaje mi się, żeby to było celowe, raczej uznałabym to za wynik pewnej niedbałości, czy może kiepskiego pomysłu. Niemniej jest to w tym sezonie tytuł chyba najbliższy idei typowego romansu, bo między główną dwójką na bank zaiskrzy – dlatego też siłą rzeczy, przy tym tytule zostaję ;)

    „Karneval” mi się podobał :) Był kolorowy, energiczny, zwyczajnie ładny, choć też za cholerę nie wiem, o co tam właściwie chodzi :P Nai trochę denerwuje, tak zachowaniem, jak i głosem, zaś Gareki wygląda, jak starszy brat Haru z „Tonari no Kaibutsu-kun” :D Trochę się martwię stosunkiem ilości bohaterów do ilości odcinków. Zwróciłaś uwagę na ending? Przecież tam jest kilkanaście postaci – na pewno więcej, niż ta seria liczy sobie odcinków. Mam wrażenie, że grozi to dużym bałaganem. Niemniej, jak najbardziej dalej oglądam – nadal pokładam w tym tytule spore nadzieje. Może nie na dzieło wybitne, ale na trochę przyzwoitej rozrywki ;)

    A które serie, poza wymienionymi, jeszcze oglądasz? :)

    • enpitsuu pisze:

      Cóż, jakoś zaniedbałam wstępny opis ramówki wiosennej, więc stwierdziłam, że muszę z PW ruszyć szybciej, aby nie zostać w tyle. ;P

      Poza wymienionymi oglądam jeszcze:
      Devil Survivor 2 The Animation – jak na razie genialna sprawa.
      Hataraku Maou-sama! – pierwszy odcinek całkiem znośny, zobaczymy jak będzie dalej.
      Photokano – ładna kreska, ale chyba za bardzo w stronę fanserwisu idą. A szkoda, bo zapowiadała się ciekawa historia. ;c
      Shingeki no Kyojin – najbardziej wyczekiwane anime sezonu, pierwszy odcinek po względem graficznym naprawdę zachwyca, a fabularnie… myślę, że będzie interesująco.
      Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatteiru – kolejny pretendent do nagrody w kwestii najdłuższego tytułu. ;p
      A ty? Które serie wzięłaś sobie na celownik? :)

      Jestem bardzo ciekawa kierunku, w którym pójdzie „Aku no hana”. Ta nutka grozy skutecznie przegoniła myśl, że będzie to seria typowo szkolna. Liczę na naprawdę dobry seans przy tym anime, gdyż już dawno nie miałam styczności z czymś ‚poważniejszym’. Poza tym, mam wrażenie, że obecnie jest ogromny deficyt tytułów o czymś konkretnym. Historia o życiu, ze złem w tle… Zobaczmy tę drugą stronę twórczości Japończyków. ;)

      Obejrzałam do teraz 3 odcinki RDG i stwierdzam, że te dwa pierwsze to chyba był wstęp do faktycznej historii, która rozpoczyna się pod koniec odcinka 3. Mam nadzieję, że wszelkie niejasności i niedomówienia – a jest ich faktycznie sporo – zostaną jakoś wyprostowane. Seria ma potencjał i jeśli tylko, co jest ostatnio plagą, nie będzie chciała przeskoczyć sama siebie to na pewno zbierze pozytywne komentarze. Heroina się wyrabia i myślę, że jednak da radę udźwignąć tytuł „głównej bohaterki”. Co do odniesień do Amnesi, to cóż… mam wrażenie, że gorzej być nie może, więc bohaterki które się do niej porównuje sporo na tym zyskują. ;P

      Karneval to po prostu istne odzwierciedlenie chaosu, ale o dziwo przyciągające uwagę. Zwróciłam uwagę na ilość bohaterów i też mnie to bardzo zastanowiło. Poza tym byłam przekonana, że tytuł ten otrzyma 24 odcinki i byłam bardzo zaskoczona słysząc, że jednak będzie trzeba zmieścić się w 13. Są dwie drogi… będzie to albo na plus – wartka akcja, szybkie tempo i bardzo wciągająca fabuła, przy której nie można się nudzić; albo na minus – przeładowane odcinki, w których masa bohaterów robi masę różnych rzeczy, a widz tylko siedzi i stara się w tym połapać. Bardzo bym chciała, aby scenariusz pierwszy się sprowadził, jednak wpadki z ostatnich sezonów nauczył, że lepiej podchodzić z dystansem do ‚nowości’.

      W sumie wiosna całkiem nieźle się spisuje. Bardzo dużo tytułów i to o dziwo takich, które faktycznie da się oglądać. Trochę żałuję, że 3/4 [albo i więcej] to krótkie serie po 12 – 13 odcinków. Brakuje mi w tym sezonie jakieś dłużej, bardziej złożonej historii [ah ten niedosyt po Shinsekai, Psycho-pass i Zetsuen]. Niemniej jednak ten sezon ładnie przykrył porażki po zimie i przez najbliższe 3 miesiąc zapowiada się całkiem niezła rozrywka. ;)

      • Lin pisze:

        Oglądam większość z wymienionych przez Ciebie – zresztą, zaraz pędzę do drugiej części PW podzielić się z Tobą wrażeniami ;)
        Z tego, czego nie znalazłam na Twojej liście mam jeszcze Suisei no Gargantia – na razie obejrzałam jeden odcinek, więc ciężko mi się wypowiadać, ale bardzo liczę na tę serię :) Pierwsza połowa epizodu była trochę nudna – jakaś tam gigantyczna walka w kosmosie, nie wiadomo, z kim i nie wiadomo, o co, ale gdy już akcja przeniosła się do jej docelowego miejsca, było naprawdę nieźle. Grafika jest ładniutka, bohaterowie wydają się nader sympatyczni, no i jest jakiś pomysł na świat przedstawiony, także to już dość dużo jak na pierwszy ep. Jeśli masz jeszcze czas na jakiś dodatkowy tytuł tej wiosny, polecam rzucenie okiem na tę serię :)
        Zaczęłam też oglądać Aratę Kangatari, ale to na razie wypada słabiutko, więc nie wiem, czy będę ciągnęła. No i planuję zerknąć na Kakumeiki Valvrave – pierwszy ep już na dysku, tylko trochę czasu brak na obejrzenie ;)

        Bardzo mnie cieszy to, co piszesz o RDG :) Czekam w takim razie z niecierpliwością na trzeci odcinek i liczę, że faktycznie zrobi się nieco jaśniej i ciekawiej. Izumiko już w drugim odcinku złapała plusa tym, że przestraszona, wprost poprosiła Miyukiego, żeby trzymał ją za rękę – gratulacje, że chociaż była w stanie wprost wyrazić swoje pragnienia ;P Może faktycznie jakoś tam się rozkręci ;)

        Po drugim odcinku Karnevalu coś tam niby się wyjaśniło, ale przy okazji nagmatwali kolejnych 10 rzeczy – to chyba pozostanie chaosem. No ale dopóki będzie kolorowe, ładne i zabawne, można przecież oglądać ;)

        Tak, faktycznie serie z sezonu jesiennego, które niestety nam się właśnie pokończyły, pozostawią pewien niedosyt. No ale ostatecznie jest Shingeki no Kyojin przewidziane na 20-parę odcinków – myślę, że to będzie godna kontynuacja bardziej złożonych i dojrzałych serii :)

  2. enpitsuu pisze:

    Przyznam się szczerzę, iż do tych 10 anime, które wymieniłam w moich PW, dodałam jeszcze:
    Arata Kangatari – pomysł ciekawy, chociaż tak jak mówisz na razie szału nie ma. Rzucę okiem pewnie jeszcze na następne 2-3 odcinki i wtedy zdecyduję czy warto poświęcać czas.
    Ginga Kikoutai Majestic Prince – sporo dobrego o tym tytule słyszałam, więc zabrałam się za pierwszy odcinek. Cóż póki co jeszcze własnego zdania nie mam. Mechy to nie jest coś co mnie do anime przyciąga, ale też jakoś specjalnie nie odrzucają, więc pewnie podobnie jak w Arata Kangatari – sprawa z dalszym oglądaniem wyjaśni się po 2-3 odcinkach.
    Suisei no Gargantia – za twoją radą. I bardzo mi się podoba. Faktycznie pierwsza połowa 1 odcinka troszkę zniechęcała, ale potem… naprawdę się rozkręca i pomysł bardzo mi przypadł do gustu. Dziękuję za polecenie! :)
    Zdecydowałam, że rzucę też okiem na Kakumeiki Valvrave i Pretty Rhythm: Rainbow Live, ale póki co nie miałam jeszcze czasu, więc 1 odcinki ciągle na mnie czekają. Jak się z nimi uporam to akurat wyjdzie mi 5 anime, dlatego też pewnie, napiszę kolejne PW. Nie pamiętam kiedy ostatnio był na tyle obfity sezon, abym pisała 3 PW po 5 tytułów na każde. :)
    Lato będzie miało ciężki orzech do zgryzienia. A właśnie, słyszałam, że podobno już wiadomo całkiem sporo o seriach na lato, wiesz coś więcej na ten temat?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s