Lato latu nierówne, czyli co w tym roku przynosi nam sezon letni, part I

Kolejny sezon się rozpoczyna, a wraz z nim pojawia się kolejna szansa na spędzenie trzech lub więcej miesięcy towarzysząc nowym bohaterom w ich przygodach. Wychodzenie sezonowych tytułów, jak można zauważyć, od zawsze przebiega w pewnym schemacie: jesień i wiosna – najbardziej obfite w nowości, praktycznie zawsze można liczyć na więcej niż 2-3 dobre tytuły; lato i zima – zdecydowanie mniej nowości, zazwyczaj może ze 2 anime, którymi się idzie naprawdę zainteresować i cała masa serii z gatunku „marne”. Czy tym razem też tak będzie? Zapraszam do czytania, enjoy!

1. Free!
Gatunek: 
Okruchy życia, Sportowe, Szkolne

Free!Haruka Nanase to licealista, który gdyby mógł to nie wychodziłby z wody. Czy to basen, czy to wanna, czy ocean… ważne, aby było można się zamoczyć. W poprzednich latach, Nanase wraz z dwoma przyjaciółmi uczestniczyli w zajęciach koła pływackiego. Właśnie na owych zajęciach główny bohater poznał Rina Matsuoke, który namówił go, do wzięcia udziału w zawodach sportowych [oczywiście z wiadomej dziedziny]. Zawody te były ostatnią rzeczą, którą nasi przyjaciele robili razem, gdyż po ich wygraniu każdy odszedł w swoją stronę. Rozstanie nie trwało długo i Nanase szybko dowiaduje się, że wraz z nim do liceum chodzą: Makoto Tachibana i Nagisa Hazuki, wspomniani wcześniej przyjaciele z klubu pływackiego. Niedługo potem zjawia się także Rin we własnej, lecz nieco odmienionej osobie i wyzywa Nanase na pojedynek. Co wydarzy się dalej? I czy Nanase skonsumuje w końcu swoją miłość do basenów? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź oglądając Free!

Ciężki orzech do zgryzienia, gdyż stado półnagich, pięknych panów z góry zawyża moją ocenę. Jednak bynajmniej nie dlatego, że są stadem półnagich, pięknych panów, o nie, nie, nie… dlatego, że w końcu pośród morza ecchi i fanserwisu, który prezentują praktycznie w 100% dziewczyny, pojawia się seria całkowicie nastawiona na fanserwis (chyba, że interesuje was przyszłość miłości Nanase do basenu) dla pań! Jest to bardzo ciekawy pomysł, który już z samego faktu, że został zrealizowany, powinien mieć + na wstępie. A jak to wypada, gdy piękni panowie sobie pójdą? Ano, bardzo nijako. Przeciętność do bólu, czyli rywalizacja, przyjaźń, pokonywanie własnych słabości itd. podane na tacy, praktycznie nawet bez próby udawania, że ta seria będzie czymś więcej. Pozostaje tylko pytanie, czy ona faktycznie musi być czymś więcej? Moim prywatnym zdaniem, mogłaby pokazywać, jak piękni panowie przez 25 minut pływają wokół basenu, a i tak by się sprzedała. Siła fanserwisu czyni cuda. :)

2. Danganronpa: Kibou no Gakuen to Zetsubou no Koukousei – The Animation
Gatunek: 
Dramat, Kryminał, Tajemnice, Psychologiczne, Akcja

danganronpaElitarna akademia, pozwalająca kształcić się w swych murach tylko najbardziej wybitnym z najbardziej wybitnych, rozpoczyna nabór na kolejny rok szkolny. 15 wybrańców, najlepszych wśród swojej dziedziny, zostaje zgromadzonych w jednym miejscu. Gra dopiero się zaczyna, gdyż uczniowie bardzo szybko się przekonują, że nie o naukę będzie tu chodzić, a o przetrwanie. Zabite blachami okna, mosiężne drzwi i kraty uniemożliwiają bohaterom opuszczenia akademii. Jest tylko jeden sposób, aby się wydostać: trzeba kogoś zamordować i nie dać się złapać. Wszystko jasne? Zaczynamy, zostało 15 żywych…

Seria na którą chyba najbardziej czekałam. Anime opierające się na tajemnicy, kryminale, podejściu psychologicznym to coś, co tygryski lubią najbardziej. Czy jestem usatysfakcjonowana? Na ten moment… niestety nie. Pierwszy odcinek wprowadził nas w sytuację, pokazał dokładnie wszystkie zabezpieczenia, pomieszczenia i w dużym skrócie przedstawił bohaterów, na pierwszy rzut oka wszystko gra, ale z jakiegoś powodu czuje się nutkę niedosytu w tym wszystkim. Ciężko zrzucić winę na pomieszczenia i zabezpieczenia, więc zostają nam bohaterowie i to o nich się będzie rozchodzić. Protagonista to odważy, sprawiedliwy obrońca słabego, płaczącego dziewczęcia. Brzmi znajomo? Odpowiedź nie jest konieczna. Gdy tylko widzę taką parkę na samym początku anime, mam nadzieję, że w następnym odcinku zginie, abo ona, albo on… może w tym anime mnie zaskoczą i w końcu ktoś to faktycznie zrobi. Czy mimo wszystko polecam? Na ten moment tak, pierwszy odcinek nie musi przekreślać całego anime, więc rzucenie okiem na kolejne 2-3 odcinki to na pewno dobry pomysł.

3. Brothers Conflict
Gatunek: 
Romans, Harem, Komedia, Shoujo

brothersEma Hinata z powodu ponownego ożenku swojego taty, postanawia spakować walizki i dać świeżo upieczonym małżonkom trochę swobody i prywatności. Wprowadza się więc do posiadłości Sunrise Residence, gdzie mieszka jej 13 przybranych braci. Nie trudno się domyślić, jak potoczą się wydarzenia, gdy wśród zdanych na siebie panów, zamieszka samotna dziewczyna. Wszystkie miejsca zajęta? Rozpoczyna się wyścig o serce Hinaty.

Reverse harem, czyli odwrócenie haremu na jedną dziewczynę i stadko panów. Jest to typ anime, który zajmuje zawsze ostatnie miejsca na wszelkich rankingach. Starry Sky, Amniesia, Miracle Train, Uta no prince-sama… myślę, że każdy chociaż jeden z tych tytułów kojarzy i wie, że to aż o jeden tytuł za dużo. Co jest najczęściej powodem klapy? Sztampowe do bólu postacie; panowie, którzy nie potrafią wystawić nawet czubka nosa poza narzucone im ramy; denerwujące ameby w roli głównych bohaterek oraz sztucznie rozdmuchane problemy egzystencjalne kartonowych postaci. Czy Brothers Conflict ma szanse dołączyć do zacnego grona swoich poprzedników? Ciężko stwierdzić po pierwszym odcinku, póki co mamy dość sensowną, jak na ten gatunek, główną bohaterkę i aż 13 panów biegających wkoło [ciekawe jakie hobby miała ich matka…]. Może tym razem, nie wiem który już raz to piszę, ale… może jednak tym razem coś z tego wyjdzie. Nie oczekuje tu objawienia sezonu, ale odrobiny dobrej zabawy. Mam nadzieję, że nie jest to za wysoko ustawiona poprzeczka.

Reklamy

14 thoughts on “Lato latu nierówne, czyli co w tym roku przynosi nam sezon letni, part I

  1. SStefania pisze:

    Zgodziłabym się, że wiosna i jesień są zazwyczaj lepsze od lata i zimy, gdyby nie to, że ostatni sezon wiosenny był cienki jak postacie CLAMPa.

    Free na samym fanserwisie dla pań nie dostarczy. To znowu słodkie moebloby robiące słodkie rzeczy, tylko z odwróconymi płciami, jak w Kimi to Boku. Które miało dwa sezony, więc zapewne się sprzedało. To sprzeda się jeszcze lepiej, fujoshi mają kasę i kupują nawet taki syf jak ekranizacje gier otome.

    Dangaronpy jeszcze nie sprawdzałam, ale brzmi zupełnie jak Battle Royale połączone z Personami. Podobno jest też chłopiec bazowany na Jojo, więc muszę przynajmniej sprawdzić, choć generalnie ekranizacje gier posysają.

    Sensowna bohaterka w Brothers Conflict nic jeszcze nie znaczy, te z UtaPri czy Arcana Famiglia też na początku wydawały się interesujące.

    • enpitsuu pisze:

      Cóż, mimo zdaniem wiosna faktycznie zapowiadała się lepiej, niż w ostatecznym rozrachunku wyszło, ale nie było aż tak tragicznie. ;)

      Haha, moebloby to dobre określenie. Bardzo podobał mi się komentarz, bodajże na tanuki, gdzie ktoś zakwestionował tag „realizm”, gdyż panowie nie mają sutków, więc bardziej po kosmitów pasują. Gdy dodamy do tego ich żeńskie imiona to faktycznie wychodzi dość dziwaczny twór, który jednak mimo wszystko na pewno niesamowicie się sprzeda.
      Co do Brothers Conflict to jednak jest masakra. Heroina jest nudna jak flaki z olejem i gdy potrzeba to i tak buzi otworzyć nie potrafi. Plan dobrej zabawy spalił na panewce, ale z czystej przekory i masochizmu i tak obejrzę to do końca. ;D
      Daj znać jak twoim zdaniem wypada Danganronpa, jest bardzo ciekawa opinii. ;)

  2. Lin pisze:

    Jak miło znów Cię czytać! :) Po tak długiej przerwie obawiałam się trochę, że zarzuciłaś bloga – cieszę się, że nie :)

    Co do Free! mam podobne odczucia – walory estetyczne z miejsca sprawiają, że muszę wystawić tej serii pozytywną ocenę :D Nie oszukuję się przy tym, że będzie to coś więcej aniżeli eye candy z toną fanserwisu. Ale absolutnie nie widzę nic złego w tym, że po setkach serii stworzonych tylko po to, by męscy otaku mogli się ślinić do wielkich biustów i kusych majteczek ślicznych bohaterek, powstał wreszcie tytuł wypełniony umięśnionymi bishounenami, na które łypać mogą fanki anime ;) Wszystko to kwestia oczekiwań – moje są akurat takie, że Free! spełnia je w 100% ;) Choć muszę przyznać, że po drugim odcinku pizdowatość Nagisy zaczyna mi już powoli na nerwy działać :P Reszta nadal jednak jest zupełnie znośna ;)

    Co do Brothers Conflict nie miałabym złudzeń, że wyjdzie z tego coś sensownego ;) Niemniej traktuję tę serię jako świetną komedią, gdyż ilość absurdów przebija wszelkie zamierzone dzieła o charakterze komediowym :> Bohaterka, nawet jeśli nie jest taką niemową, jak Heroina z Amnesii, i tak zasługuje, żeby ją wychłostać – myślę zresztą, że niejeden z braciszków chętnie by się za to zabrał :> Już w tej chwili w całej tej pokręconej rezydencji dochodzi do takiego molestowania seksualnego, że trzeba być naprawdę skrzywdzonym człowiekiem, by uznać to za romantyczne podchody między bohaterami. A ta niemota, Ema, jeszcze się cieszy, że wreszcie ma rodzinkę. Ech. Osobiście wyję ze śmiechu na tej serii i tylko dlatego, zamierzam ją bardzo uważnie oglądać ;)

    A co jeszcze oglądasz tego lata?

    • enpitsuu pisze:

      Uwierz mi, że gdy tylko przeszłam przez sesję i zażegnałam uczelnię na dobre na najbliższe dwa miesiące to od razu rzuciłam się na bloga. :) Bardzo mi się miło zrobiło jak zobaczyłam komentarz od ciebie, dzięki za wytrwałość. ;D

      Masz rację co do 2 odcinka, Nagisa bije wszelkie rekordy ciapowatości i [cudne określenie] pizdowatości, ale czego się nie znosi, aby przez 25 mieć na co popatrzeć. Jak się wyłączy myślenie, to nawet idzie się uśmiechnąć z tego co się na ekranie wyprawia. ;D
      Drugi odcinek Brothers Conflict jednak sprawił, że przestałam nazywać Emę w miarę sensowną bohaterką, rodzina to, rodzina tamto… ale jak ją ktoś idiotką nazwie to niemowa mode on. -.- Ale moja masochistyczna strona nadal będzie mi kazała to oglądać, chociażby ze względu na największe stado do granic sztampowych bisshów. xD.

      Co jeszcze oglądam… ano looknęłam na Blood Lad i pewnie jeszcze kilka następnych odcinków zobaczę [słyszałam plotki, że ma być ich tylko 10, więc nie bardzo wiem co z tej serii wyjdzie. -.-]; Genei wo Kakeru Taiyou mnie bardzo zainteresowało; Kamisama no Inai Nichiyoubi też ciekawy pomysł, szczególnie zamysł świata porzuconego przez Boga; Makai Ouji: Devils and Realist zobaczyłam pierwszy odcinek, ale nie wiem czy będę dalej oglądać, może po 2-3 odcinku coś więcej mnie zainteresuje; oprócz tego w celach czysto komediowych oglądać bedę na pewno: Servant x Service i Love Lab, gdyż obie serie sprawiły, że miałam uśmiech przez prawie cały odcinek, co jest niemałym osiągnięciem. Oprócz tego jeszcze 3 kontynuacje: hakkenden, kami nomi zo shiru sekai i High School DxD… kurczę, jak tak wypisałam to całkiem sporo tego. ^^ A ty? Co jeszcze oglądasz? :)

      Lecę zaraz nadrabiać zaległości na twoim blogu, pewnie trochę tego mam. ;D

      • Lin pisze:

        To w takim razie gratuluję zakończenia sesji :) Faktycznie, to ten magiczny okres w życiu studenta, który skutecznie odbiera czas i energię na jakiekolwiek inne aktywności. A tak z ciekawości, mogę zapytać, co studiujesz? :)

        Wyłączenie myślenia, to jest chyba właśnie klucz do takich serii, jak Free, czy tym bardziej Brothers Conflict. Zupełnie nie przeszkadza mi, że fabuła Free jest tak sztampowa, a bohaterowie to po prostu mentalne moe dziewczynki znane z innych produkcji KyoAni, tyle że tym razem zamknięte w ciałach nieprzyzwoicie umięśnionych bishów ;) Tego właśnie się po tej serii spodziewałam i to dostałam – na co więc narzekać? Z Brothers Conflict jest w jakimś stopniu podobnie – zaczęłam to oglądać, bo wiedziałam, że będzie koszmarnie złe, czyli przy okazji koszmarnie zabawne. Byłabym zdziwiona, a może nawet w pewnym sensie rozczarowana, gdyby okazało się, że bohaterka jest rozgarnięta i sensowna, a jej bracia to pełne głębi i złożone postaci ;) Takie serie powinno się oglądać dla śmiechu i tylko tego po nich oczekuję.

        Moje letnie serie właściwie pokrywają się z Twoimi. Wyjątkiem jest Genei wo Kakeru Taiyou, które odpuściłam, bo jakoś boję się tego klonu Madoki. Z kontynuacji oglądam tylko Hakkenden (w tym tygodniu nadrobiłam wreszcie pierwszą serię, więc z czystym sumieniem mogę się zabrać za drugą). Czekam jeszcze na Kimi no Iru Machi i będę miała komplet tego, z czym chciałam się tego lata zapoznać. Faktycznie sporo tego wychodzi, choć na razie nie wytropiłam jeszcze hitu no.1 i nie do końca jestem pewna, czy taki w ogóle się w ramówce wakacyjnej znajdzie. No ale coś tam oglądać trzeba, nie? ;)

    • enpitsuu pisze:

      Jak zwykle wordpress coś pokręcił i nie mogę odpowiedzieć do twojego ostatniego postu, więc pisze pod pierwszym. :) Dziękuje bardzo, sesje jakoś udało się przebrnąć, szczęśliwie. Studiuję neurobiopsychologię na UG. Naprawdę niesamowity kierunek. I kieruję podobne pytanie w drugą stronę, studiujesz? A jeśli tak, to co? :)

      Kimi no Iru Machi też zobaczę, dziękuję za przypomnienie. Aczkolwiek jakoś opis mnie porwał na tyle, żeby liczyć na dłuższą znajomość z tym tytułem, jeśli pierwszy odcinek mnie nie zainteresuję, że to chyba sobie odpuszczę. Masz rację, w tej ramówce jakoś ciężko o hit no.1, wyjątkowo wyrównany, przeciętny poziom wszystkich serii. Chociaż pewnie każda w swoim fachu, w jakiś tam minimalny sposób wysuwa się na prowadzenie. Jak to trafnie określiłaś, coś trzeba oglądać, więc nie ma co zbytnio filozofować, tylko korzystać z nagich torsów panów z Free i całej gamy bisshów z BC, takie połączenie może się już nigdy nie zdarzyć. ;D

      • Lin pisze:

        O! Przy okazji – też miałam problem z tym odpowiadaniem na komentarze, ale ostatnio udało mi się go rozwiązać. Okazało się, że to jest kwestia ustawień. Jak sobie wejdziesz w Dashboard, dalej w Settings, dalej w Discussion, to masz tam menu „Other comment settings” i w nim zahaczone okienko „Enable threaded (nested) comments X levels deep”. I tam jest chyba domyślnie 3 wstawione, czyli, że możesz robić wątki komentarzy na maksymalnie 3 odpowiedzi. I wystarczy to sobie przestawić na wyższą liczbę i wtedy nie ma problemu z dłuższymi wątkami :) Zmieniłam to sobie niedawno i od tego czasu nie mam problemów z dyskusjami komentarzowymi, więc być może u Ciebie też to zadziała ;)

        Wow, neurobiopsychologia – to brzmi mega ciekawie :) Zawsze strasznie zazdrościłam osobom ogarniającym ścisłe dziedziny nauki. Sama jestem 100% humanistką, więc w życiu bym sobie z takim tematem nie poradziła ;) Co do Twojego pytania – niestety studia już skończyłam, dokładnie trzy lata temu. A studiowałam filologię polską – nieszczególnie przyszłościowy kierunek, ale nie powiem, studia były bardzo ciekawe i rozwijające ;)

        Po pierwszym epku Kimi no Iru Machi muszę przyznać, że szału nie ma. Daję temu szansę, gdyż mam raczej pozytywne odczucia wobec OVA, która poprzedzała tę serię i dlatego też trochę, że jestem już dziko spragniona jakiegoś animowanego romansu z prawdziwego zdarzenia, a tu jak na złość od zeszłej jesieni właściwie posucha w tym sektorze :/ Nie jestem jednak przekonana, czy KnIM jako romans dobrze się sprawdzi – póki co jest nijako, ale jeszcze przez chwilę w tym wytrwam.

        • enpitsuu pisze:

          Działa! Dzięki ci wielkie. ;) W sumie nigdy nie pomyślałam, że może być w ustawieniach coś co reguluje ilość komentarzy, muszę chyba dokładniej zagłębić się w czeluści wordpressowych ustawień.

          Neurobiopsychologia jest takim pół ścisłym, pół humanistycznym kierunkiem, gdyż mimo swojego zamiłowania do biologii, nie mogłam odpuścić całkowicie chociaż odrobinki humanizmu i tak jakoś wyszło, że skończyłam na tym pomieszanym kierunku. :) W każdym razie zadowolona jestem bardzo, a że jest to kierunek 5-letni, to mam nadzieję, że tego zadowolenia mi starczy do samego końca.
          Filologie, przyznam się szczerze, zawsze brzmiały dla mnie zagadkowo, ale i bardzo interesująco. Myślałam kiedyś o filologii angielskiej, gdyż uwielbiam ten język, ale jak już wcześniej wspomniałam, miłość do biologii jednak nie dawała mi spokoju. Z czystej ciekawości, mogę zapytać czym się teraz zajmujesz? :)

          Romans z prawdziwego zdarzenia pilnie poszukiwany! Dołączam się do próśb. Jakoś od czasu Kamisama Hajimemashita i ostatecznie może Tonari no Kaibutsu-kun [Sukitte ii na yo pomińmy wymownym milczeniem] nic sie ciekawego w tej kwestii nie dzieje. Kolejne sezony mijają jak szalone, a romansu gdzie będzie JEDEN [opcjonalnie dwóch] pan bohater i jedna pani bohaterka, jak nie było tak nie ma. Dostajemy za to coraz to nowsze realizacje gir otome – czytałam już o kolejnym projekcie, bodajże na jesień właśnie – Diabolik Lovers, co już z samej nazwy nie wróży nic dobrego. Coś mi się wydaję, że musimy uzbroić się w sporą dawkę cierpliwości.

          • Lin pisze:

            No właśnie tak bardzo fajnie brzmi to połączenie neuro- z psychologią – zresztą nawet praktycznie to chyba ma największy sens. Taka jakby zrównoważona mieszanka między psychologią, która bazuje na konceptach i psychiatrią, która bazuje na wiedzy stricte medycznej. Tak przynajmniej mi to brzmi, nie wiem, jak jest naprawdę ;)

            Filologia to nawet fajny kierunek do studiowania :) Po tym, jak już skończyłam polonistykę, bardzo mi się marzyła japonistyka, no ale niestety, marzenia marzeniami, a w międzyczasie trzeba żyć i na to życie zarabiać – i w efekcie nie starcza czasu na kolejne studia ;) Obecnie pracuję w Public Relations, ale to tak raczej z przypadku i przejściowo. Niestety taki to jest problem z nami humanistami, że nie za bardzo mamy po studiach realny fach w ręku i stąd trudno jest znaleźć sobie odpowiednie miejsce do pracowania. W tej chwili zaczynam się rozglądać za czymś innym, więc może mi się poszczęści ;)

            „Jakoś od czasu Kamisama Hajimemashita i ostatecznie może Tonari no Kaibutsu-kun [Sukitte ii na yo pomińmy wymownym milczeniem] nic sie ciekawego w tej kwestii nie dzieje” – o więc właśnie! To jest to, co miałam na myśli, pisząc o braku romansów. Strasznie mi już tego brakuje. Zaglądałam we wstępna ramówkę jesienną i niby jakieś tam serie ze znacznikami „romans” mają być, ale nie wiem, czy nie wyjdą z tego takie kwiatki, jak np. z Red Data Girl ;) A o tej nowej otome też czytałam. Po pierwszym zdaniu opisu: „The story centers around the six sadistic Sakamaki vampire brothers” nie mam już żadnych wątpliwości co do tego, że a) będzie to najgłupsza seria roku i b) z radością będę śledziła kolejne odcinki :D Żarty jednak żartami, otome jednak otome, ale przydałaby się jakaś miła, romantyczna obyczajówka pokroju Kamisama Hajimemashita ;)

  3. Kiia pisze:

    Zaczęłam oglądać dwa z trzech omówionych przez Ciebie tytułów. „Free!” nie wywarło na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia, ale biorąc pod uwagę kto realizuje tę serię nie należy spodziewać się jakiejś wyjątkowej produkcji. Gdyby nie tematyka sportowa nigdy nie zaczęłabym oglądać tego tytułu. Szkoda tylko, że na razie uraczono nas samym fanserwisem. Trudno na razie skrytykować tę serię, ale nic dobrego także nie można o niej powiedzieć. Na pewno zobaczę „Free” do końca, ale chyba nie ma się co spodziewać intrygującej fabuły. To zwykły zapychacz czasu, ale pewnie i tak pojawi się parę innych jeszcze gorszych serii w tym sezonie.

    Drugiego tytułu nie oglądam, ale za to zabrałam się za „Brother Conflict”. Opis samego anime wydał mi się taki zabawny, że nie mogłam się powstrzymać. Po pierwszych dziesięciu minutach byłam ubawiona do łez, ale po kolejnych dziesięciu postanowiłam, że nie będę kontynuowała przygody z ta produkcją…No i ostatecznie zobaczyłam też drugi odcinek. Najlepsze jest to, że początek każdego odcinka jest naprawdę zabawny, ale potem zaczynają mi się one dłużyć. Poza tym na razie nie rozróżniam zbyt wielu braci co jest nieco kłopotliwe. Wiem, że dziewczynom ten tytuł się spodoba (na razie chyba się do nich nie zaliczam), ale obiektywnie oceniając „Brother Conflict” to naprawdę kiepskie anime.

    • enpitsuu pisze:

      Cóż, po kolejnym odcinki Danganronpy chyba jednak nie poleciłabym bym ci jej do obejrzenia, gdyż zaczyna się to robić coraz bardziej absurdalne. Niemniej jednak każdy z trzech opisanych przez mnie tytułów ma w sobie taką czy inną dawkę absurdu. ;)

      Jeśli chodzi o Free! to w sumie byłam ciekawa jak w tym całym zamieszaniu dotyczącym męskiego fanserwisu odnajdzie się temat sportu. Jestem bardzo ciekawa jak twórcy go pociągnąć i ewentualnie rozwiną i czy faktycznie, tak jak przepowiadają, zniknie gdzieś pod nawałnicą nagich torsów.
      Jakoś w tym sezonie, w ogóle nie ma tytułów, które by szokowały w jakiś pozytywny sposób. Ot zwykłe serie, totalne zapychacze, nie wyróżniające się na dobrą sprawę, kompletnie niczym. Chyba, że to ja kiepsko powybierałam. Co jeszcze oglądasz, oprócz Free i BC? :)

      Brothers Conflict to dziwny tytuł… mamy 13 bisshów, jedną bohaterkę i… 100.000 relacji, które ciężko ogarnąć. Ja jednak nie mogę od siebie odgonić myśli i ile lat ma mamusia szanownej 13 i kiedy musiała zacząć, skoro najstarszy ma ok. 30. Cóż, absurdy są zdecydowanie mocną stroną tego anime i faktycznie, aż ciężko pohamować swoje masochistyczne zapędy, aby sięgnąć po kolejny odcinek.

      • Kiia pisze:

        To chyba dobrze, że nie zabrałam się za „Danganronpa: Kibou no Gakuen to Zetsubou no Koukousei – The Animation” :D Niestety dla mnie zabrałam się za zbyt dużą liczbę anime do obejrzenia. Jest to o tyle głupie, że w ogóle tego nie planowałam. Na razie jakoś ciężko idzie mi oglądanie poszczególnych odcinków. Z tego co pamiętam to aktualnie, oprócz „Free!” i ” „Brothers Conflict” oglądam: „Rozen Maiden”, ale zabrałam się za to tylko i wyłącznie z sentymentu do wcześniejszych serii. Zabrałam się też za „Servant x Service” (na razie jak dla mnie jest w porządku, ale bez rewelacji), „Blood Lad” (nie podoba mi się), Gin no Saji (ogląda się to w miarę przyjemnie, no i mała mućka jest świetna). „Uchouten Kazoku” na razie mi się podoba, ale nie wiem czego mam się dalej spodziewać. Na razie to chyba wszystkie oglądane tytuły (oczywiście mogłam o czymś zapomnieć, bo moja lista na MAL-u jest prowadzona w sposób nieco wybiórczy i jest uzupełniana raz na jakiś czas).

        Widziałam, że chwaliłaś „Genei wo Kakeru Taiyou”, więc myślę, że skuszę się także na tę serię. Poza tym brakuje mi w tym sezonie chociaż jednej serii w której mogłabym się zakochać :(

        • enpitsuu pisze:

          Mam wrażenie, że to ostatnio problem bardzo na czasie. Często też tak mam, że mówię sobie: oglądam max 5 serii! a kończę np. z 12 łapiąc się za głowę, kiedy ja będę miała na to wszystko czas. Początki zawsze jakoś idą, ale mniej więcej w okolicach 8-9 odcinka przychodzi kompletne zniechęcenie i część serii odpuszczam na dwa-trzy tygodnie, aby potem z większym entuzjazmem do niech powrócić. Życzę wytrwałości w oglądaniu. :)

          Rozen Maiden chciałam obejrzeć, z podobnego powodu co ty, ale stwierdziłam, że poczekam aż wyjdzie całość i zobaczę sobie recenzję. Troszkę obawiam się popsucia pozytywnego wrażenia po wcześniejszych seriach. Bardzo chętnie się dowiem, czy według ciebie Rozen Maiden 2013 trzyma poziom i warto jest się za niego brać?
          Co do Gin no Saji to mam zamiar obejrzeć pierwszy odcinek jak znajdę na to w końcu spokojniejszą chwilę. Jestem bardzo ciekawa japońskiego postrzegania szkoły rolniczej. ;)

          Niestety muszę się zgodzić, że sezon letni przeminie bez większych zachwytów. W sumie lato nigdy nie odznaczało się niczym szczególnym, ale miło by było dostać chociaż jedną, wyróżniającą się serię. Pozostaje nam czekać do jesieni, która w zeszłym roku przeszła moje najśmielsze oczekiwania, więc poprzeczka jest ustawiona bardzo wysoko.

          • Kiia pisze:

            Właśnie mnie oświeciło, że oglądam również „Kamisama no Inai Nichiyoubi”. Dziwne jest to anime i nie wiem co o nim myśleć. „Pierwszy rozdział „Rozen Maiden” mnie przeraził, bo był to najdziwniejszy i najbardziej chaotyczny recap jaki zdarzyło mi się w życiu widzieć. Drugi odcinek wydał mi się znacznie lepszy, bo rozpoczęła się w nim historia właściwa. Przede wszystkim ten tytuł to wersja alternatywna, więc fani wcześniejszych serii chyba mogą się rozczarować. Poza tym po dwóch odcinkach trudno ocenić czy faktycznie warto zabrać się za ten tytuł i może faktycznie lepiej poczekać do zakończenia jego emisji i wówczas zobaczyć jakie będą o nim opinie. Czasami jednak chyba warto iść za swoim przeczuciem i nie zważać na zdanie innych osób.

            Bardzo lubię ten czas letniego męczenia poszczególnych anime. Zazwyczaj dzięki temu z większym optymizmem staram się patrzeć na produkcje jesienne ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s