Lato latu nierówne, czyli co w tym roku przynosi nam sezon letni, part III

Ohayo! Dzisiaj kolejna porcja tyłów z letniego sezonu, który zaoferował już praktycznie wszystko co miał do zaoferowania. Tym razem przyszła pora na na: Makai Ouji: Devils and Realist oraz Kamisama no Inai Nichiyoubi, które zaczęłam oglądać już trzy tygodnie wcześniej, jednak po pierwszym odcinku kompletnie nie wiedziałam, co mogłabym na temat tych tytułów napisać, dlatego dałam im czas na rozwinięcie skrzydeł lub bolesne poszybowanie w dół. Kolejne dwa tytuły: Watashi ga Motenai no wa Dou Kangaetemo Omaera ga Warui! i Gatchaman Crowds to serie za które w ogóle nie planowałam się zabierać, jednak nuda i oczekiwanie na kolejne odcinki zrobiły swoje. Enjoy!

1. Makai Ouji: Devils and Realist
Gatunek: Komedia, Fantasy, Demony, Zagadki

Devils-and-realistGłównym bohaterem jest William, potomek arystokratycznego rodu, który uczęszcza do prestiżowej szkoły i odznacza się wybitną inteligencją. W tym momencie warto się zastanowić, czego najbardziej się obawiają się bogate, arystokratyczne rody? Jeśli przyszło wam do głowy utraty majątku, to brawa, gdyż to właśnie się dzieje, gdy wujek Williama podejmując pewne, bliżej nieznane działania, tracił cały majątek rodziny. Nasz marzący o wspaniałej, naukowej karierze główny bohater, postanawia sprawdzić czy posiadłości jego rodziny nie zostało już nic co można by sprzedać i opłacić czesne bajecznie drogiej szkoły. Przeszukując willę wzdłuż i wszerz William, wraz ze swoim lokajem, znajdują ukrytą piwnicę, z dziwnym znakiem narysowanym na podłodze. Oczywiście nikt nie rysuje znaków, w piwnicy, na podłodze bez powodu, o czym bardzo szybko przekonuje się William, przywołując, całkowicie przypadkiem, demona o imieniu Dantalion. Czy demony są użyteczne w kwestiach finansowych? W sumie to nie bardzo, dlatego Dantalion i jego problemy z wybraniem następcy władcy piekła, obchodzą Williama tyle co zeszłoroczny śnieg… trzeba przecież opłacić czesne!

Pierwsze co się rzuca w oczy to fakt, że w tym anime nie ma ani jednej kobiety! I kiedy już się jakaś pojawiła na ekranie, a w każdym razie tak mi się wydawało, gdy zobaczyłam osobnika z kwiatkami we włosach i bladoniebieskim stroju, to i tak okazało się, że to facet! Cóż to za sezon, drogie panie, w końcu nas zauważono! Mężczyzna mężczyznę mężczyzną pogania, szkoda tylko, że… oprócz rzeczonych mężczyzn [chociaż o wiele bardziej ciśnie się na usta: chłopców] fabuła już raczej nie powala. Problemy polityczne piekła brzmią całkiem intrygująco, ale nie gdy o tron walczą imitacje mężczyzn. Potomek Salomona także brzmi ciekawie, ale… nie gdy jest nim William. Mówiąc już o Williamie, postać realisty wydała mi się interesującą odmianą po stadzie wiernie wierzących we wszystko co się dzieje bohaterów, do czasu… po 3 odcinku mogę spokojnie powiedzieć, iż realizm Williama jest tak skrajny, że aż budzi niedowierzanie oraz że został użyty tylko po to, aby zrobić z Williama rasowe tsundere. Związki pomiędzy bohaterami są bardzo niejednoznaczne i z każdym odcinkiem przybywa ujęć zbliżony na pewną dwójkę bohaterów. [coby nie było, że spoileruję]. Jak wypada całość? Bardzo przeciętnie, ale znośnie. Czasami zawieje nudą, czasami wplącze się we wszystko Kościół, czasami powrzeszczymy na Dantaliona, który i tak nie istnieje, czasami… i jakoś odcinek zleci. Nie polecam, nie odradzam, ot kolejne anime o japońskiej wersji, zniewieściałych demonów.

2. Kamisama no Inai Nichiyoubi
Gatunek: Fantasy, Zagadki, Dramat

Kamisama no Inai NichiyoubiCo by było gdyby Bóg opuścił świat? Anime to jest jednym z przykładów odpowiedzi na to pytanie. Znajdujemy się w przestrzeni, gdzie życzenia się spełniają, a ludzie żyją wiecznie. Boga nie ma, nikt nie może się urodzić ani umrzeć… jednymi osobami, które pomagają ludziom zejść z tego świata są Grabarze. Istoty te zostały obdarowane mocą wykopywania grobów przynoszących zbawienną śmierć. Cała historia obraca się wokół Ai, która po śmierci matki, zostaje Grabarzem i sprawuje opiekę nad wioską, w której mieszka. Pewnego zwyczajnego dnia w rodzinne strony Ai przybywa nieznajomy chłopak przedstawiający się imieniem „Hampnie Hambart”. Dziwnym zbiegiem okoliczności to samo imię nosi ojciec Ai, którego ta nigdy nie miała okazji poznać. Jeśli jednak chłopak jest jej ojcem, to dlaczego tak młodo wygląda i… dlaczego na oczach Ai morduje całą wioskę?

Całkiem niezwykła opowieść, która na pewno ma w sobie więcej potencjału niż przyjdzie nam zobaczyć. Świat, w którym nie ma Boga stwarza niezliczone możliwości poprowadzenia fabuły. Dałam temu anime czas, gdyż po pierwszym odcinku naprawdę ciężko mi było określić swoje stanowisko względem zaprezentowanych wydarzeń. Czy po 3 odcinkach jest łatwiej? W niektórych kwestiach i owszem; mogę z czystym sercem stwierdzić, że seria nie będzie tym, na co wszyscy po 1-2 odcinku liczyli. 3 epizod dość zaskakuje i zdradza w jaki sposób przedstawiane będą kolejne przygody Ai, w tym nienormalnym świecie. Czy warto? Pokuszę się o odpowiedź twierdzącą, głównie ze względu na świat przedstawiony. Ai nie jest idealną bohaterką i na pewno w ciągu serii na nią nie awansuje, jednak grono innych postaci, które jej towarzyszą, jakoś rekompensuje te czy inne ubytki. Mam tylko nadzieję, że na końcu tej serii, nadal będę miała przeświadczenie, że nie był to zmarnowany czas.

3. Gatchaman Crowds
Gatunek: Przygodowy, Sci-fi

Gatchaman_CrowdsMamy rok 2015 i obecnie najnowszym trendem i tematem rozmów są wojownicy zwani „Gatchaman”. Zwykli ludzie wiedzą o nich tyle co nic, nie będąc nawet do końca pewni ich istnienia. Widzowie dowiadują się jednak, że rzeczeni „Gatchamani” faktycznie żyją wśród ludzi, a ich zadaniem jest obrona ziemi przed kosmitami, zwanymi „MESS”. Historia rozpoczyna się, gdy do drużyny obrońców planety dołącza nowa koleżanka.

Kolejne anime tego lata, które grafiką i kolorami daje się we znaki. Co jednak ważniejsze… główną bohaterką jest tu Hajime! Czemu o niej wspominam i cóż to stworzenie? Jest to najbardziej zapadająca w pamięć dziewczyna i jednocześnie osobnik, który sprawił, że poziom mojej irytacji na widok postaci przesuną swoją górną granicę x100. Jeśli nawet dziwne zbroje i słowo „Gatchaman” mówione chyba z 5000 na odcinek, byłabym w stanie przełknąć, tak Hajime i jej własnej formy inteligencji, jednak nie bardzo. I na tym swoje odczucia na temat tej serii zakończę.

4. Watashi ga Motenai no wa Dou Kangaetemo Omaera ga Warui!
Gatunek: Komedia, Szkolne, Parodia

tomokiTomoko Kuroki to 15-letnia dziewczyna, która mimo, iż całe swoje doświadczenie z chłopakami zaczyna i kończy na symulatorach randkowych, wierzy, że po zakończeniu gimnazjum stanie się duszą towarzystwa. Jakie jest jej zdziwienie, gdy po dostaniu się do wymarzonego liceum, jej życie nie ulega nagle przemianie i nie staje się super popularną nastolatką z tuzinem znajomych. Chyba coś poszło nie tak? Teraz pozostaje tylko odkryć co. Zacznijmy od spojrzenia w lustro…

Tomoko Kuroki to z pewnością dziewczę nietuzinkowe, które powinno być oznaczane jako oddzielny gatunek. Spojrzałam na oceny na tanuki oraz na animezone i odkryłam, że wahają się w granicach 8-9. W tym samym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy to ze mną jest coś nie tak? Anime to odpycha mnie na każdej linii, czy to kreski, czy bohaterki lub jej przemyśleń… wszystkiego. Jedyne co mnie zainteresowało to brat Tomoko, jednak nawet on ostatecznie nie był w stanie zmienić mojego podejścia do całości. Zapewne miało być śmiesznie, cóż… moim zdaniem coś się w planie rypło. Oczywiście, jest plus za pokazanie czegoś nowego w tym sezonie, gdzie zalewa nas fala bisshów i moe bohaterek, jednak ja się na to nie piszę. Może kiedyś, jak komentarze po całości nadal będą tak pochlebne, to wezmę ten tytuł pod uwagę. Na razie jednak Tomok Kuroki i jej problemom mówię stanowcze nie!

Reklamy

One thought on “Lato latu nierówne, czyli co w tym roku przynosi nam sezon letni, part III

  1. Lin pisze:

    Widzę, że nie tylko mnie dopadła letnia desperacja – też w efekcie sięgnęłam po więcej tytułów, niż to sobie na początku planowałam ;) Niestety jednak, po prawie miesiącu trwania nowego sezonu, muszę stwierdzić, że poziom ogólny jest po prostu słaby…

    Makai Ouji porzuciłam po drugim odcinku. Nie mogłam już znieść tych totalnie odpychających postaci – z głównym bufonem, znaczy się bohaterem, na czele. Skrajnie przegięte demony w swoich kolorowych, kwiecistych strojach, fatalna imitacja europejskiego kraju, jeszcze w tym wszystkim jakiś długowłosy ksiądz szóstym zmysłem wyczuwający złe moce… Chyba już taką ostatnią kroplą przepełniającą czarę goryczy były scena transformacji jednego z demonów, rodem z serii o magical girls. Miałam nadzieję na jakieś lekko mroczne i dramatyczne show, a wyszła parada dziwadeł, na które po prostu nie da się patrzeć. Jak dla mnie ta seria jest po prostu przestraszna.

    Trzeci odcinek Kamisama no Inai Nichiyoubi pozostawił mnie z wielkim WTF na twarzy. Śmierć Humpniego była ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałam. Myślałam, że on i Ai to trzon opowieści, a tu wychodzi, że te pierwsze odcinki były jakimś takim pobocznym wątkiem. Czyli w sumie, o czym ma być ta seria? Nie wiem, na razie to oglądam, ale przyznam, że bohaterowie zaczynają mnie irytować swoim kompletnie nielogicznym zachowaniem. Poczynając od Ai, która śmiało rusza w drogę za facetem, który wyrżnął jej wszystkich przyjaciół, próbował zabić ją samą, a po drodze nieustannie ją obraża i traktuje, jak najgorszego śmiecia – a ona w to miejsce częstuje go ciasteczkami i przekonuje, że wcale nie jest potworem. Jakoś kompletnie mnie te postaci nie przekonują. Ten cały przyjaciel/wróg białowłosego, który najpierw ratuje Ai przed strzałem w głowę, po czym po chwili sam łapie za broń i grozi, że ją zabije. O co tym ludziom chodzi? Myślę, że decydujący będzie dla mnie czwarty odcinek – albo wreszcie się przekonam, albo rzucam to w cholerę.

    Z Watamote wyszła przedziwna seria. W zamierzeniu miała to być komedia, a w rzeczywistości wyszła jakaś gorzka groteska społeczna – główna bohaterka częściej, niż śmiech, wzbudza u mnie politowanie. Sama nie wiem, czemu to jeszcze oglądam – chyba chcę się przekonać, czy cokolwiek się u Tomoko zmieni, czy dokonała jakiegoś progresu. Niemniej więcej niż jednego odcinka pod rząd nie mogłabym obejrzeć – dlatego muszę z tym iść na bieżąco albo wcale ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s