Krótkie posłowie sezonu letniego i wstęp do nadchodzącej jesieni.

Ohayo! Sezon jesienny rusza w tym tygodniu pełną parą, więc i notki blogowe wracają po długiej wakacyjnej przerwie. Czekając na pierwsze odcinki z nowego sezonu postanowiłam podsumować kilka anime z sezonu letniego. Co prawda nadal czeka mnie dokończenie Free! i Love Lab, które jakoś w trakcie trwania nie porwały mnie na tyle, żeby dzielnie wytrwać przy oglądaniu cotygodniowego odcinka, jednak cała reszta z mojej listy ‚watching’ została ukończona, dlatego zapraszam do czytania. Enjoy!

1. Blood Lad

Blood ladW tym przypadku jestem jednocześnie mile zaskoczona i całkowicie rozczarowana. Zacznijmy więc od początku: pomysł na świat przedstawiony i bohaterowie jak najbardziej na plus. Świat demonów ze swoją chaotyczną strukturą przemówił do mnie całkowicie, a kolory dające po oczach i bardzo specyficzna kreska dopełniły tego efektu. Staz w roli głównego bohatera(?) sprawdził się znakomicie, w przeciwieństwie do towarzyszącej mu mimozy ze świata ludzkiego. Fuyumi była tym denerwujący czynnikiem, który chyba jednak jest nieodzownym elementem każdej serii. Całe szczęście, że dla równowagi dostajemy jeszcze jedną żeńską postać – Bell, o której zdecydowanie nie można powiedzieć, że jest ‚nijaka’. W trakcie trwania akcji poznajmy całą gamę bohaterów, którzy mniej lub bardziej wpływają na prezentowane wydarzenia, jednak każdy z nich w jakiś sposób wzbogaca to co dzieje się na ekranie. Gdybyśmy usunęli z tego grona Fuyumi, stwierdziłabym, iż nie ma postaci, która wzbudzałaby we mnie negatywne odczucia. Fabuła ciekawa i wciągająca, nawet jeśli początki wydają się nudnawe, to z każdym kolejnym odcinkiem ilość tajemnic i pytań rośnie, aby na końcu… zostawić widza bez żadnej odpowiedzi. I tu leży moje rozczarowanie. Przy liczbie 10 odcinków nie spodziewałam się fajerwerków w tej kwestii i raczej nie liczyłam na jakieś bardzo satysfakcjonujące rozwiązanie akcji, ale mimo mojego przygotowania na najgorsze i tak się zawiodłam. Niedługo ma ukazać się OAV, jednak jak to ktoś dobrze podsumował na portalu tanuki.pl „OAV to tylko kropla w morzu potrzeb tego anime” – zgadzam się z tym stwierdzeniem całkowicie. Podsumowując: anime samo w sobie odbieram bardzo pozytywnie i przez te 10 odcinków bawiłam się przednio, zakończenie [a raczej jego brak] troszkę jednak obniża oceną końcową. Jeśli wyjdzie druga seria, będę oglądać na 200%, a na ten moment ocena końcowa to: 6,5/10 [gdyby nie zakończenie to było by zdecydowane: 7,5/10].

2. Brothers Conflict

Brothers-ConflictSkonfliktowani bracia i ona, czyli kolejny reverse harem ujrzał światło dzienne. Momentami zastanawiam się czy fakt, iż wzięłam się z tę serię i jeszcze dotrwałam do końca nie jest objawem masochizmu, którego z resztą nabawiłam się starając przebrnąć przez Amnesię. Czy w tym wypadku było choć troszkę lepiej? Tak! Bohaterka miała imię. I na tym chyba można zakończyć. Pierwszy odcinek dawał nadzieję, iż Ema Hinata będzie potrafiła mówić, jednak jak to zawsze potem wychodzi, mówić owszem potrafiła, ale nie wtedy kiedy było to koniecznie. Piękne przemówienia o miłości, rodzinie, przyjaźni i dawaniu z siebie wszystkiego są wygłaszane wręcz na zawołanie, ale gdy trzeba powiedzieć komuś „Nie!” głos jakoś wydobyć z gardła się nie chce. Zamieszkanie nagle wśród tak licznej rodziny na pewno proste nie jest, ale nie ma się czym martwić, w końcu na pomoc już śpieszy 13 braci – do koloru do wyboru. Mamy odpowiedzialnego lekarza, zajmującego się domem prawnika, zboczonego mnicha, skrytego sportowca, próżnego aktora/piosenkarza… uf. człowiek zmęczy się przy samym wymienianiu całej tej wesołej gromadki. Mimo iż panów jest aż 13 to na pierwszy plan wysuwa się kilku z nich i to między nimi zachodzi tytułowy „brothers conflict”. Kiedy zaczynałam ten tytuł chciałam się po prostu pośmiać z kolejnej próby przedstawienia zagubionej w tłumie bisshów dziewczyny. Jednak na ten moment nie wiem czy była chociaż chwila kiedy się szczerze uśmiechnęłam. Anime to jest najzwyczajniej w świecie nudne. Ema rzucana jest od jednego chłopaka do drugiego, jak listek na wietrze, nie wykazując przy tym żadnych oznak własnej woli. Panowie również nie są zbyt interesujący – poznajemy ich bardzo pobieżnie, w końcu każdy z nich ma reprezentować tylko jeden konkretny wymiar. Ponadto jest to kolejna seria, w której zakończenie jest, ale jakby go nie było. Ostatni odcinek niby ma rozwiązać wszelkie konflikty i nagromadzone problemy, ale koniec końców nic się nie zmienia. Sytuacja nadal pozostaje taka sama, a główna bohaterka mimo wielu odważnych przemów nie zmienia w swej sytuacji kompletnie nic. Serię oceniam na 4/10, ostatecznie jednak udało mi się dobrnąć do końca i główna bohaterka miała imię!, czyli… zawsze mogło być gorzej.

3. Danganronpa: Kibou no Gakuen to Zetsubou no Koukousei – The Animation

DanganronpaRozpacz czy nadzieja? To pytanie będzie mnie prześladować jeszcze na długo po zakończeniu tego anime. Słowo „zetsubou” wryło mi się w mózg na tyle mocno, że oglądając teraz kolejne odcinki poszczególnych anime, czekam tylko aż „zetsubou” się pojawi. W sumie o Danganronpie można by naprawdę sporo pisać, gdyż wydaje mi się, że każdy tu zwrócił uwagę na co innego. Z mojego punktu widzenia, jest to historia, którą ktoś opowiada w przyśpieszonym tempie. W seriach detektywistycznych zawsze liczę na to, że będę mogła razem z bohaterami pogłowić się nad zagadkami i wytypować sprawcę, tutaj było to absolutnie niemożliwe. Poszlaki podawane podczas dochodzenia były tak niespójne, że naprawdę gratuluję jeśli komuś udało się je jakoś sensownie połączyć. Kolejną sprawą, która mnie zawiodła były motywy poszczególnych zbrodni. Momentami miałam wrażenie, że jest to jakiś żart, jednak chwilę potem okazywało się, iż wszyscy są tam śmiertelnie poważni. Na osobne kilka słów zasługują także ‚pomysły’ na wymyślne śmierci winnych. Przyznam się, że na niektóre bym nie wpadła, choćbym całe życie myślała. Czy uważam to za plus? Ciężko stwierdzić, gdyż cały humor w Danganronpie jest dość specyficzny, więc dla mnie owe pomysły na pozbawienie kogoś życia są tylko kolejnym jego przejawem. O bohaterach nie powiem nic konkretnego, gdyż nie dało się ich w ogóle poznać. Było kilka bardziej wyróżniających się postać z tego czy innego powodu, ale jako grupa wypadają raczej kiepsko. Monokuma… najbardziej irytujące stworzenie, jakie było mi dane poznać w anime. I jednocześnie postać dodająca tak niecodziennego klimatu do tej serii, że nie wyobrażam sobie, aby miało go nie być. Jeśli już przy klimacie jesteśmy to muszę przyznać, że wnętrza i ogólnie cała szkoła naprawdę mi się podobała. Kreskę uważam, za odpowiednią do tego tytułu, a wstawki żywcem wzięte z gry taktownie przemilczę. Czy Danganronpa jest udanym kryminałem? W mojej opinii nie, gdyż nie dała mi żadnej radości płynącej z odkrywania konkretnych kart, działo się to zdecydowanie za szybko. Czy może w takim razie jest dobrym anime psychologicznym? Znów pokuszę się odpowiedź negatywną, gdyż bohaterowie byli zbyt płascy, abym mogła cokolwiek więcej o ich psychice powiedzieć. Może więc anime to zaskakuje zakończeniem? Owszem. Rozwiązanie jest dość zaskakujące, ale! ostatni odcinek i tak pogrzebał to wszystko lawiną ‚nadziei’ i ‚rozpaczy’ i tym samym główny motyw schował się gdzieś za filarem. Ocena końcowa 5,5/10, ponieważ mimo wszystkich wymienionych mankamentów są tajemnice, zbrodnie i zagadki, a to jest coś co Enpitsuu lubi najbardziej. :)

4. Genei wo Kakeru Taiyou

Genei wo Kakeru TaiyouWypisz wymaluj kopia Madoki w troszkę łagodniejszym wydaniu. Po Madoce postanowiłam nie skreślać z marszu wszelkich magical girls, gdyż jak widać da się jeszcze czymś widza zaskoczyć. Z tego też powodu Genei znalazło się na mojej liście ‚watching’ i… zaprezentowało mi powtórkę z rozrywki. Madoka miała w sobie psychodeliczny klimat, który wprowadzał wszechogarniający niepokój, tutaj tego ważnego czynnika zabrakło. Mamy 4 dziewczyny, które dziedziczą moc kart tarota i walczą z potworami w alternatywnym wymiarze. Poza wątkiem z kartami tarota, który jednak muszę przyznać został całkiem nieźle rozwinięty, nie otrzymujemy tu nic nowego. Są problemy, przyjaźnie, walki, porażki, zwycięstwa i tajemnicza organizacja, która stoi ponad wszystkim… jednak nie ma tu najważniejszego elementu – rozwiązania. Mam wrażenie, że gdzieś ucięło jeden odcinek, który jakoś odpowiedziałby na postawione w trakcie seansu pytania. A było ich całkiem sporo. Ostatecznie w trakcie 13 odcinków zrobiliśmy może 2-3 kroki w stronę rozwiązania tajemnicy, która za tym wszystkim stoi, a gdzie reszta? Na to pytanie chyba również nie będzie nam dane poznać odpowiedzi. Ocena końcowa: 4/10. 

5. Hakkenden: Touhou Hakken Ibun 2

HakkendenDruga seria, na którą czekałam z niecierpliwością. I w końcu mogę powiedzieć: nie zawiodłam się! Druga seria zdecydowanie trzyma poziom pierwszej i w niczym jej nie ustępuje. Przygody Shino i reszty wciągnęły mnie całkowicie i znów żałowałam, że to tylko 13 odcinków. Najmocniejszą stroną tytułu jest świat, w którym żyją bohaterowie. Miasta w których ludzie mieszają się z demonami, a wszystko przesiąknięte jest nutą magii, zawsze mnie fascynowały. Ponadto jeśli dodamy do tego naprawdę sympatyczną grupę postaci, otrzymamy mile spędzony czas przy wciągającej historii. Nie będę zaprzeczać, że dłużyzny mimo wszystko się zdarzały i kilka razy przewinęłam to czy owo, jednak generalnie całość wypada bardzo dobrze. Zakończenie domyka przedstawione wydarzenia i jednocześnie pozostawia otwartą furtkę na ewentualną kontynuację. Całość (I i II serię) oceniam na 7/10 i gorąco wszystkim polecam.

6. Makai Ouji: Devils and Realist

MakkaiDobrnęłam do końca tego tworu. Do teraz nie wiem jak mi się to udało, ale…faktem jest, że 12 odcinków już za mną. Masakra. Nie znalazłam tu jednej rzeczy, która by mi się podobała. Może ewentualnie fakt, że śmiałam się do rozpuku z kolejnych wydarzeń, które prezentowały się na ekranie – niestety, nie wydaje mi się, aby był to efekt zamierzony przez twórców, więc oceny nie podwyższa. Nie mam pojęcia co to anime miało przedstawić, ale dostaliśmy do granic wypaczony obraz nieba, ugrzeczniony obraz piekła oraz ziemię – miejsce schadzek demonów i aniołów. Całość doprawiają sceny kłótni między głównym realis…bohaterem a resztą świata oraz walki demonów z demonami, opcjonalnie kościoła z demonami lub! demonów z kościołem. Dorzućmy do tego jeszcze Salomona z opowieści biblijnych i doprawmy relacjami wykraczającymi poza przyjaźń i oddanie…tak oto otrzymamy historię, która zmarnuje kilka godzin naszego życia. Zdecydowanie nie polecam, ocena: 3/10. 

7. Servant x Service

Servant-X-ServiceJestem absolutnie na TAK! Co prawda miała to być komedia o pracownikach urzędu, a wyszła bardziej komedia romantyczna z urzędem w tle, jednak liczy się to, że mnie rozbawiła. Już dawno nie bawiłam się tak dobrze przez cały czas trwania serii. Od początku do końca utrzymany jest stały poziom, który może w trakcie leciutko spada, aby potem wrócić do poprzedniej wysokości. Bohaterowie są boscy, a Hasebe i Lucy oraz ich dialogi to mistrzostwo. Czemu się tak tą serią zachwycam? Ponieważ potrafiła opowiedzieć o życiu kilku osób, ich pracy, relacjach, dniach wolny w taki sposób, że nie byłam w stanie się oderwać. Ponadto, co pokreślę już drugi raz, było to naprawdę zabawne. Nawet jeśli kilka elementów bym zmieniła lub całkowicie wycięła, to nie były ona na tyle istotne, aby obniżyć moją ocenę. Zakończenie mogłoby być odrobinę bardziej konkretne, ale ostatecznie skoro nie jest to seria o czymś konkretnym, to i zakończenie nie musi silić się nie wiadomo na co. Mieliśmy okazję towarzyszyć grupce ludzi przez jakiś fragment ich życia i za sposób przedstawienia tego tak, a nie inaczej daje 8/10 i z niecierpliwością czekam na jakieś OAV, aby znów spotkać z bohaterami, chociaż na krótki moment.

8. Uchouten Kazoku

Uchouten KazokuAbsolutny hit sezonu letniego i anime, które na stałe wpisało się na listę ulubionych tytułów. Przyznam się, że nawet nie miałam chęci się za nie brać, ale z nudów odpaliłam pierwszy odcinek i zostałam oczarowana. 20 minut mijało jak mrugnięcie oka i bardzo żałuję, że jest to 13-odcinkowa seria. Postaci są niesamowicie sympatyczni i z miejsca dają się polubić, zaś opowiedziana historia należy do jednej z lepszych jakie miałam okazje oglądać. Tanuki i tengu jako bohaterowie oraz świat, gdzie stworzenia te żyją wśród ludzi to dobry pomysł na ciekawą fabułę, a w takim wydaniu prezentuje się znakomicie. Mogłabym tu wspomnieć o kontrowersyjności jednego z głównych zagadnień fabularnych, ale po co psuć radość z oglądania? Niech każdy sam wypowie się na prezentowane tematy, ja osobiście nie znalazłam w tym tytule ani jednego mankamentu…poza długością. Zasłużone 9,5/10.

9. Kamisama no Inai Nichiyoubi

Kami-sama no Inai NichiyoubiNajbardziej problematyczne do oceniania anime tego sezonu. Kompletnie nie wiem od jakiej strony je ugryźć, gdyż najchętniej podzieliłabym ja na oddzielne historie i każdą oceniła osobno, niestety jest to spójna całość. Pierwsze 3 odcinki miały w sobie coś naciąganego, jednak oglądało mi się je bardzo przyjemnie. Potem następuje „bum!” i powstaje dylemat: oglądać dalej czy przerwać? Przerwałam na kilka tygodni, jednak zdecydowałam się wrócić. Kolejne odcinki to kolejne przygody Ai i jej drużyny, które mają bardziej na celu pokazać jak funkcjonuje świat bez Boga niż cokolwiek innego. Dopiero ostatnie odcinki prezentują akcję, która wydaje się mieć większe znaczenie. Tylko cóż z tego skoro potem jest piękny napis THE END? Mam nieoparte wrażenie, że temu tytułowi przydałoby się kilka [może nawet kilkanaście] odcinków więcej, aby rozwinąć… wszystko. Relacje między bohaterami są przedstawione totalnie na pół gwizdka, zaś niektóre decyzje kompletnie nie znajdują żadnego uzasadnienia. Świat przedstawiony jest ciekawie i aż korci, aby dowiedzieć się więcej, poznać kolejnych ludzi i bardziej zagłębić się w tą złożoność, którą widać gołym okiem, tylko że w boleśnie spłyconej formie. Mogło być naprawdę ciekawie, ale wyszło dość przeciętnie. 5/10  za potencjał i interesujące zakończenie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s