Zimy całkowicie i totalnie brak, czyli drugie wrażenie sezonu zimowego 2015/2016, part I

Po tych zaskakujących 3 dniach zimy przyszedł znów czas na bliżej niezidentyfikowaną pogodę za oknem. Jeśli dodamy do tego sesję w rozkwicie i górę obowiązków, otrzymamy idealny przepis na zmęczonego życiem człowieka. W tym momencie sama zaczęłam się zastanawiać, czy moja lista ‚watching’, która dzięki obecnemu sezonowi rozrosła się do 41 pozycji, bardziej mnie cieszy czy dobija. Dzisiaj przedstawię nieco spóźnione, ale może przez to bardziej adekwatne „drugie” wrażenia z obecnie wychodzących serii: Ajin, Divine Gate, Prince of Stride: Alternative oraz Boku dake ga Inai Machi. Enjoy!

1. Ajin 
Genres: horror, nadprzyrodzone, tajemnice, przygodowe

AjinO nieumarłych powstało już wiele gier, anime oraz opowieści. Zombie ciągle są produktem dobrze sprzedającym się, więc dlaczego by nie stworzyć kolejnej wariacji na ten temat. Tym razem otrzymaliśmy anime utrzymane w mrocznym klimacie, w którym główna oś fabularna obraca się wokół tematu „nieludzi, którzy nie mogą umrzeć”. Fenomen ten pojawił się na świecie 17 lat i na początku stworzenia te nazywane były „armią boga”. Dzięki szybkiej interwencji rządu i wojska ogólną panikę i chaos udało się powstrzymać i tym samym ludzkość nauczyła się tolerować owe wybryki natury, szczególnie, że stanowią one odosobnione przypadki, które na pewno nie mają możliwości pojawić się w ich otoczeniu. Prezentowaną historię widz poznaje z perspektywy licealisty prowadzącego nudne i podporządkowane matce życie. Całość prezentuje się nieźle, chociaż o ile fabuła pozwala nam dać się porwać, o tyle grafika dość brutalnie sprowadza na ziemię. Przyznaję, że pierwszy odcinek ciężko mi było przebrnąć, ale…kiedy nauczymy się ‚ignorować’ komputerowe wrażenie zdajemy sobie sprawę, że kreska ta naprawdę pasuje do tego typu opowieści. Domyślam się, że w tym momencie spora część nie zgodzi się ze mną, jednak na dłuższą metę nie mam zamiaru odpuszczać tej serii tylko ze względu na kreskę. Póki co zapowiada się dobrze poprowadzone, tajemnicze i mroczne anime z dobrym potencjałem. Jeśli fabuła utrzyma poziom, to gwarantuje, że znajdzie się cała rzesza fanów, której kreska co najmniej nie będzie przeszkadzać.
OCENA PO 1 ODCINKU: 7/10

2.  Divine Gate
Genres: akcja, super moce, sci-fi, fantasy, tajemnice

Divine_gateAh, jakże smutna i tragiczna jest ludzka egzystencja…pierwszy odcinek wpędził mnie w taką melancholię, że zapomniałam sobie wyrobić na jego temat opinii. Patos wylewa się z ekranu hektolitrami, mamy ujęcia padającego deszczu, smutne sentencje o nieuchronności losu, ujęcia padającego deszczu, obracające się koła zębate tragicznych przeszłości oraz…ujęcia padającego deszczu. To wszystko i jeszcze więcej serwuje nam pierwszy odcinek. Nie spoilerując zdradzę, że znajdzie również czas na krótką walkę i ujęcia spadającego deszczu! Główny bohater to oczywiście osobnik z tragiczną przeszłością, a jego przyszli kompani tak dla odmiany przeżyli traumy w dzieciństwie. Dodajmy jeszcze do tego morderstwo rodziców oraz magiczną bramę, która spełnia życzenia. Nad wszystkim oczywiście czuwa „organizacja”, a młodzi herosi znów będą ratować świat. Tylko dlaczego to wszystko jest takie patetyczne?! Trauma głównego bohatera nawet przeszła „level up” i otrzymała własną postać…nie wiem ile wytrzymam i czy ostatecznie nie utopię się w deszczu i łzach. Nie wróżę zmiany klimatu, więc polecam głównie fanom dramatów oraz…posiadaczom kurtek przeciwdeszczowych.
OCENA PO 2 ODCINKACH: 4+/10

3. Prince of Stride: Alternative
Genres: Sportowe, Szkole życie

Stride„Stride” to odmiana popularnego parkour’u, w którym to uczestnicy ścigają się zgodnie z zasadami sztafety, pokonując przy tym „wyboistości” miejskiego terenu właśnie w stylu parkour. Akademia Hounan w przeszłości słynęła z jednej z najlepszych drużyn Stride, jednak obecnie klub praktycznie nie istnieje i nie wygląda, aby miał powrócić do rankingu. Sytuacja zmienia się kiedy do Hounan przybywają pierwszoklasiści zainspirowani filmem z internetu, pokazującym klub stride w czasach jego świetności. Jak łatwo się domyślić nowa krew wniesie również nową nadzieję i tym sposobem niemożliwe stanie się możliwe. Przed widzami 12 odcinków oglądania kolejnych treningów i zmagań z trudną rzeczywistością, ale zacznijmy jednak od tego, że członków klubu powinno być 6, a obecnie jest tylko 5…
Nie jestem fanką sportówek. Za bardzo się przy nich denerwuje i zbyt łatwo przywiązuje się do głównej drużyny. Porzuciłam Free, nie dałam rady przy Kuroko no Basket, Haikyuu również nie tknęłam…więc może tym razem się uda! Stride wygląda interesująco i naprawdę ciekawa jestem jak wyjdzie takie połączenie dyscyplin. Mam nadzieję, że zniosę napięcie i uda mi się wytrwać. Na ten moment szczerze polecam – oprócz ciekawego ujęcia sportu, naprawdę dobrze prezentuje się także strona humorystyczna, a to już dobry znak.
OCENA PO 2 ODCINKACH: 7+/10

4. Boku dake ga Inai Machi
Genres: psychologiczny, nadprzyrodzone, tajemnice, kryminał

Boku_dake_gaMoja perełka sezonu. Jestem obecnie po 3 odcinku i ta opinia nie zmieniła się nawet o jotę. W końcu się doczekałam porządnego kryminału po tych kilku sezonach niewypałów. Historia obraca się wokół Satoru Fujinumu, który cierpi na dziwną przypadłość. Gdy w jego otoczeniu dochodzi do wypadku, w którym ktoś traci życie, Satoru cofa się do momentu, w którym może temu zdarzeniu zapobiec. Jest tylko jeden problem, nawet po cofnięciu się nie ma on świadomości gdzie dokładnie dojdzie do zdarzenia ani kto jest sprawcą. Dotychczasowe cofnięcia wynosiły kilka minut, jednak zmienia się to, gdy na jaw wychodzi sprawa sprzed kilkunastu lat. Aby zapobiec wielu morderstwom i ocalić bliskich sobie ludzi Satoru niespodziewanie cofa się do czasów swojej podstawówki. Czy będzie potrafił zatrzymać 17-sto letni ciąg wydarzeń i zapobiec katastrofie w przyszłości? Jeśli do tej chwili opis fabuły was nie wciągnął to w tej chwili proszę skończyć czytać i iść obejrzeć pierwszy odcinek, gdyż nic tak nie oddaje klimatu kryminału jak muzyka, kreska i ruch na ekranie. Tym razem chce wierzyć, że się nie rozczaruję. I mam jakieś dziwne przeczucie, że naprawdę będzie to tytuł, który na długo zapisze się wśród fandomu. Sposób poprowadzenia narracji – pierwszoosobowy – przez dorosłego Satoru, który musi wcielić się w rolę dziecka oraz jednocześnie nieustannie myśleć, gdzie popełnił błąd, jest tak wciągający, że 20 minut mija jak 5. Nie sposób zauważyć upływającego czasu. Dalsze zachwyty zostawiam sobie na zakończenie serii. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.
OCENA PO 3 ODCINKACH: 10/10

Advertisements

One thought on “Zimy całkowicie i totalnie brak, czyli drugie wrażenie sezonu zimowego 2015/2016, part I

  1. Otai Mabe pisze:

    W sumie ERASED/Boku ga inai machi (Miasto, w którym mnie nie ma) bardzo sugeruje, że nasz główny bohater zniknie w jakiś sposób i to mnie niepokoi, bo łatwo można zawalić fabułę. Na szczęście seria krótka, więc można założyć, że nie uda się niczego spieprzyć XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s