Pierwsze wrażenia sezonu wiosna 2017, czyli czyżbyśmy doczekali się zmiany klimatu? Part I

Ohayo! Ostatnio zamiast pisać to co chce i lubię, jestem niestety zmuszona pisać to co każą, czyli sezon na pracę magisterską pełną gębą. Aczkolwiek stęskniłam się za Shiraberuną i, co ważniejsze, zbliżają się 5 urodziny bloga! Dlatego też z tej okazji notka co najmniej się należy. Po dość jałowej zimie, która dla mnie osobiście nie przyniosła specjalnych rewelacji w kwestii anime, rozpoczynająca się własnie wiosna prezentuje kilka ciekawie wyglądających nowych serii, nie wspominając już o szykujących naprawdę gorących kontynuacjach. Dzisiaj przyjrzymy się Busou Shoujo Machiavellianism, Clockwork Planet, Oushitsu Kyoushi Haine, Alice to Zouroku oraz Eromanga-sensei. Enjoy!

1. Busou Shoujo Machiavellianism
Tagi: akcja, szkolne życie, shounen

Busou-Shoujo-Machiavellianism-Manga-Visual„Prywatna Akademia Symbiozy Aichi” chciałabym rzec, iż brzmi to normalnie, ale nie brzmi, więc od razu możemy przyjąć, że nie będziemy mieli do czynienia z normalną placówką edukacyjną. I rzeczywiście, nie jest to wielkim zaskoczeniem, że gdy Nomura Fudou pojawia się w szkole po raz pierwszy zauważa drobne odstępstwa od ogólnie przyjętej normy, a mianowicie…każda uczennica tej szkoły jest uzbrojona, niektóre nawet do tego stopnia, że noszą przy sobie prawdziwe miecze, zaś mężczyźni…cóż. Skrywają swe oblicza pod makijażem, aby nie wychylać się za bardzo. Damska dominacja ukazana w pełnej krasie. Kolejne wydarzenia rozgrywają się szybko, Nomura nie ma najmniejszej ochoty podporządkować się do tych nieco dziwnych zasad i tym samym ściąga na siebie gniew „straszliwego samorządu trzymającego władzę”. Ostatecznie jednak okazuje, iż nasz główny bohater wcale nie jest taki bezbronny i również posiada asa w rękawie.

Cóż mogę powiedzieć. Dość typowy wstęp. Można podejrzewać i pewnie równa się to przewidzieć rozwój fabuły w większym lub…większym stopniu. Osobiście nie daje tej serii na tyle zaufania, aby mogła mnie czymś zaskoczyć. Busou Shoujo Machiavellianism po pierwszym odcinku plasuje się idealnie na miejscu średniak do kwadratu. Bohaterowie, których do tej poznaliśmy, nie odznaczają się oryginalnością i niestety połączenie krnąbrny uczeń i skoncentrowana na naprostowaniu go przewodnicząca samorządu to, nie oszukujmy się, dość znany schemat. Czy lubiany? Zależy od osobistych preferencji, kreacji bohaterów oraz rozwoju interakcji między nimi. Poza tym na pierwszy plan wysuwa się kilka bohaterek, większości członkiń wspomnianego samorządu, które poza naprawdę sztampowym zestawem cech, nic innego nie zdążyły sobą zaprezentować. Anime po pierwszym odcinku oceniam na 5+/10. Ma szansę potoczyć się w każdą stronę, jednak osobiście uważam, że wyżej 7/10 ta seria nie podskoczy.

2. Eromanga-sensei
Tagi: Komedia, Dramat, Romans

anime-from-ln_03Tytuł tego anime od razu przypomniał mi serię Mangaka-san to Assistant-san to The Animation, która dosłownie była o zboczonym pisarzu nowelek, który poszukiwał inspiracji w naturze. Wiedziona tym skojarzeniem podchodziłam do seansu nieco zdystansowana i oczekiwałam przede wszystkim zbliżeń kobiecych wdzięków…nie myliłam się w tym względzie i istotnie takowe ujęcia znalazły miejsce w owym odcinku, jednak cios nadszedł z zupełnie innej strony…Masamune Izumi to licealista, który zarabia na życie pisząc nowelki i jednocześnie stara się znaleźć czas na gotowanie młodszej siostrze, która zamknęła się w pokoju i od roku nie opuściła swojego pokoju. Sytuacja Izumiego ulega zmianie, gdy okazuje, iż doprowadzenie do końca jednej z jego historii przysporzyło mu i jego tajemniczemu wspólnikowi więcej sławy, niż mogli się spodziewać…co ostatecznie spowodowało serię dość (nie)fortunnych zdarzeń.

Brzmi niewinnie? Okey….brzmi dość niewinnie? Owszem! I ja również dałam się na to nabrać. Mimo wyczulonego zmysłu, który działa jak detektor japońskiego podstępu i podejścia do tej serii z ogromną rezerwą nie spodziewałam się ciosu z dołu…a jest to bolesne. Dla bardziej wprawionych widzów podsyłam informację, iż pierwowzór dla tego anime wyszedł spod tej samej ręki co OreImo…zaczyna świtać? Proszę Państwa przedstawiony wyżej produkt śmierdzi incestem na kilometr. Nie oznaczam tego jako spoiler, gdyż wnioski te nasuwają się same po pierwszym odcinku i uważam, że jeśli ktoś będzie zainteresowany rozwojem tego typu relacji to sobie odcinek z chęcią i tak włączy. Osobiście uważałam OreImo za dobre anime w wielu aspektach i mimo kontrowersyjnego zakończenia nadal nie wspominam go źle. Jednak…serio, nie spodziewałam się pod tytułem EROMANGA-sensei dostać opowieści  zza zamkniętych drzwi o życiu rodzeństwa. Niech się zatem dzieje co ma się dziać, a póki co nadgorliwy braciszek-pisarz i nieumiejąca żyć w społeczeństwie siostrunia dostają ode mnie 5/10.

3. Clockwork Planet
Tagi: Sci-Fi, Fantasy, Cybrogi, Dramat, Romans(?)

2017-01-17-13-08-55-clockwork-planet-5Zaczynamy kompletnie nieprzewidywalnie…otóż świat stojąc na skraju zagłady (to jeszcze nie jest ta nieprzewidywalna część) zostaje uratowany przez zegarmistrza, tajemniczego Y, który odbudowuje całą planetę na mechanizmie kół zębatych. Następnie dostajemy scenę z przyszłości, aby po kilku minutach w końcu wylądować w czasie „teraźniejszym” i powoli zacząć zmierzać do widzianego przed chwilką punktu kulminacyjnego. Naoto Miura to imię naszego przewodnika po tym zmechanizowanym świecie, który to świat swoją droga zainteresował mnie najbardziej. Nic nie rusza fabuły lepiej niż przedmioty/ludzie/trumny spadające z nieba, więc i nasz bohater swój podarek z niebios otrzymuje. Od tego momentu i jak mniemam już na całą resztę serii, nasz bohater zyskuje mechaniczna towarzyszkę, która razem z nim będzie stawiać czoła przeciwnościom i pomagać uchronić świat od ponownej zagłady.

Świat przedstawiony mnie kupił. Wygląda obłędnie. Steampunk zawsze miał szczególne miejsce w moim serduszku, więc mechaniczny świat oparty na trybikach zegarka to coś co Enpitsu polubiła bardzo. Jednak nie samym światem anime żyje i coś się musi na ekranie dziać, aby seans można było zaliczyć do udanych. Pierwszy odcinek stara się upchnąć wszystko, aby jak najbardziej widza zainteresować. Osobiście nie jestem fanem pokazywania w pierwszych minutach anime scen z finału, aby widz czekał na „tę konkretną akcję”. Zdecydowanie bardziej wolę powolne odkrywanie kart z kolejnymi częściami układanki, ale cóż. Stało się. Czy anime to traci na tym zabiegu? Wydaje mi się, że niespecjalnie, chociaż ukazuje jakiego typu relacji można się spodziewać pomiędzy, obecnie, nieznajomymi sobie postaciami, co nieco niweluje jakikolwiek element zaskoczenia w tej kwestii. Jednakże…pomimo, iż główny bohater wygląda jakby się z podstawówki urwał, pomimo, iż dobrałabym nieco inną kreskę do tego typu anime i pomimo, że nawet w anime o takiej tematyce udało się wpleść zboczone podteksty (ygh…są miejsca, gdzie naprawdę nie trzeba ich wciskać!) to chce dać temu anime szansę i naprawdę chciałabym z przyjemnością zanurzyć się w trybiki tego świata. Clockwork Planet zgarnia ocenę 6+/10 i kartę zaufania, którą mam nadzieję wykorzysta.

4. Oushitsu Kyoushi Haine
Tagi: Okruchy życia, Komedia 

Oushitsu-Kyoushi-Haine-e1488703543219Przed Heine Wittgensteinem trudne zadanie, gdyż zostaje on wybrany na Królewskiego Nauczyciela, na którego barkach spoczywać będzie wychowanie i ogólna edukacja czterech książąt z królewskiego rodu, którzy swym zachowaniem już wielu Królewskich Nauczycieli przepędzili. Jednakże, jak można się spodziewać, Heine jest odporny na kary, prośby i groźby i w kasze nie da sobie dmuchać. A fakt, że posturą przypomina dziecko i głowa niekoniecznie wystaje mu ponad stół to tylko mylące pozory.

Pierwszy odcinek bardzo mi się podobał…i to wcale nie dlatego, że po ekranie biega stado bishounenów…absolutnie nie dlatego. Skupiając się na fabularnej stronie anime to od razu mogę uprzedzić, iż wartkiej akcji i fajerwerków tutaj nie doświadczymy. Heine będzie powoli odnajdywał najróżniejsze sposoby, aby dotrzeć do każdego z braci osobno i do całej tej gromadki naraz, lecz to właśnie ten motyw najbardziej mi się spodobał. Dobrze poprowadzone okruchy życia, z dającymi się polubić bohaterami, to naprawdę skarb w ostatnim czasie, a Oushitsu Kyoushi Haine ma szanse stać się serią godną polecenia na wolny wieczór. Nie lubię snuć takich obiecujących rozważań, bo potem upadek boli mocniej, lecz Oushitsu Kyoushi Haine po pierwszym odcinku zgarnia 7+/10 i z niecierpliwością czekam na kolejną dawkę Haine i jego [pięknych] uczniów.

5. Alice to Zouroku
Tagi: Nadprzyrodzne, Tajemnicze, Seien

screenshot_2017-04-03-21-59-50OH MY GOD….te pościgi…te wybuchy….sensacja goni sensacje, a świat za oknem dalej pędzi, mimo iż samochód zdążył się już zatrzymać. Tyle się dzieje, że nawet animacja nie wie co ma ze sobą zrobić. W pierwszym odcinku otrzymujemy tajemnicze laboratorium, ekscytującą ucieczkę jednej z podopiecznych tajemniczej organizacji (oczywiście z owego laboratorium), ponadto magiczne moce, pojawiające się znikąd łańcuchy, kule na łańcuchach i strzały na łańcuchach, pościgi mrożące krew w żyłach i zaginające prawa fizyki, grawitacji, czasoprzestrzeni…okey, zaginające wszelkie prawa. Dodatkowo w tle wystąpi yakuza, kwiaciarnia i ekspedientka ze sklepu. Czy to wszystko może mieć jakiś sens? Nie. A dorzućmy do tego grafikę przez duże G i animację przez jeszcze większe A i…otrzymamy zupę z błota. Chociaż mam wrażenie, że błoto momentami ma więcej szczegółów niż ten twór. CG w tym anime jest tak złe, że aż zaproponowałam mojemu chłopakowi, abyśmy obejrzeli razem pierwszy odcinek, gdyż chciałam się dowiedzieć czy to tylko ja mam tak wygórowane oczekiwania co do grafiki, czy to faktycznie jest aż tak „niesamowite”. Oboje ubawiliśmy się przednio co tylko potwierdziło moje przypuszczenia. Wrażenie, że każda postać została narysowana przez kogoś innego towarzyszyło nam przez cały seans. Kreska postaci, ich twarze oraz kontury są zupełnie różne, co naprawdę kłuje w oczy podczas oglądania. W tym anime coś tam się dzieje, ktoś ucieka, ktoś go goni i wszystkiemu towarzyszą magiczne moce, ALE to CG i animacja kradnie całe show. Na ekranie mogłoby dziać się wszystko, lecz w tym wykonaniu….to mistrzowsko wykonany tutorial jak rzeczy NIE robić. Koszmarek najwyższych lotów, który oglądany w towarzystwie może ubawić przednio, lecz dla zachowania resztek zdrowego myślenia, proszę żadnych oczekiwań co do tego tytułu nie mieć. Magiczny Świat Alice oceniam na 2+/10, z czego + otrzymują twórcy za wybitne osiągnięcie w dziedzinie grafiki i animacji. Chociaż nie wiem czy jest tu czego gratulować.

 

783301

Grafika z Clockwork Planet

Reklamy

One thought on “Pierwsze wrażenia sezonu wiosna 2017, czyli czyżbyśmy doczekali się zmiany klimatu? Part I

  1. Miras pisze:

    Sam nie wiem po co obejrzałem pierwszy ep Eromangi, z góry wiedziałem, że mnie to nie zachwyci. Ech, chyba musiałem potwierdzić swój światopogląd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s