Międzysezon, czyli nadrabianie tytułów część pierwsza.

Ohayo!
Sezon zimowy praktycznie zakończony, a sezon wiosenny jeszcze przed nami, dlatego czas na… międzysezon! Zazwyczaj nie mam czasu na nadrabianie zaległości, jednak w obecnych okolicznościach, aż samo się o to prosi, dlatego też taki wpis dzisiaj powstał. Zapraszam do lektury. Enjoy!

7 Seeds
Tags: Dramat, Przygodowe, Sci-Fi, Romans, Akcja, Psychologiczne, Thriller

Seeds

Grupa młodych osób budzi się nagle na statku, kompletnie nie pamiętając jak się na nim znaleźli. Nie znają siebie nawzajem oraz kompletnie nie rozpoznają otoczenia. Jednego jednak są pewni, dzieje się coś bardzo niebezpiecznego. Po krótkiej wymianie zdań okazuje się, że wszyscy cierpią na zanik pamięci i zupełnie nie potrafią sobie przypomnieć kto ich porwał ani co robili wcześniej. Po szybkim rozeznaniu się i zejściu na ląd, rzeczywistość okazuje się dużo bardziej przerażająca niż ktokolwiek mógł sądzić.

Opis dość enigmatyczny, aby nie zdradzić nic z bardzo szybko następujących po sobie zwrotów akcji.  Anime to praktycznie od razu wrzuca nas w sam środek porywającej historii i nie daje odpocząć przez długi czas. Śledzić będziemy kilka grup ludzi, a co za tym idzie, historia nie jest opowiedziana z perspektywy jednego, głównego bohatera. Pod koniec pierwszego sezonu (dzisiaj, tj. 27.03.2020 wyszedł drugi sezon), wyłania nam się kilka osób wiodących prym, jednak dużo bardziej adekwatne jest podsumowanie, że mamy tutaj do czynienia z bohaterem zbiorowym. Postaci na ekranie pojawia się bardzo dużo, mimo to dość szybko udaje się zapamiętać kto jest kim i do jakiej drużyny należy. Muszę przyznać, że kilka postaci skradło moje serce i to im kibicuję najbardziej. Świat, w którym znaleźli się bohaterowie do bezpiecznych i spokojnych zdecydowanie nie należy, dlatego słowo „kibicuję” zostało użyte nie bez powodu. Pierwszy sezon to tak naprawdę wstęp do całej historii. Akcja rozkręca się do samego końca i ostatni odcinek absolutnie nic nie zamyka. 7 seeds to anime spod znaku Netflixa, dlatego sezony pojawiają się od razu i mogę się założyć, że doczekamy się ich jeszcze kilku. Po pobieżnym sprawdzeniu sezonu drugiego dowiedziałam się, że on również nie zakańcza historii, a wręcz miesza jeszcze więcej. Cóż… historia ma potencjał, postaci też, akcja wciąga i nie daje się nudzić, także dopóki taki poziom zostanie utrzymany, nie mam nic przeciwko kolejnym sezonom.
OCENA PO SEZONIE 1: 7,5/10

Yakusoku no Neverland
Tags: Horror, Thriller, Psychologiczne, Sci-Fi, Tajemnice

maxresdefaultGrace Field House to sierociniec, którego jak wydaje się na pierwszy rzut oka, nie wyróżnia nic specjalnego. Dziećmi opiekuje się troskliwa i kochająca opiekunka, nazywana przez nie Mamą, która jest dla nich całym światem. Jedzenia i zasobów nie brakuje, dlatego dzieci prawie całe dnie spędzać na zabawie i wygłupach na świeżym powietrzu. Jednym wyjątkiem jest krótki test, przeprowadzany codziennie, do którego każde dziecko, niezależnie od wieku, musi podejść. Najlepsze wyniki od dłuższego czasu osiąga ta sama grupka starszaków, czyli 11-letni Emma, Norman i Ray i to właśnie ich oczami będziemy śledzić rozwój fabuły. Momentem, w którym sielankowe życie na chwilę się zatrzymuje, jest ogłoszenie, że któreś z dzieci zostanie adoptowane. Mimo ogromnej radości, że udało się znaleźć dla kogoś kochającą rodzinę, wśród pozostałych dzieci pojawia się smutek, spowodowany odejściem koleżanki lub kolegi. Podobnie dzieje się w przypadku małej Conny, która dowiaduje się, że zostanie adoptowana. W dniu wyjazdu dziewczynka jest tak podekscytowana, że zostawia w sierocińcu swoją ulubioną maskotkę. Emma, która znajduje zgubę postanawia dogonić Conny i oddać jej zabawkę. Mimo usilnych starań dziewczynka spóźnia się i nie udaje jej się przekazać pluszaka. Udaje jej się za to poznać prawdę, która na zawsze odmieni życie jej oraz pozostałych dzieci. Conny tak naprawdę nie została adoptowana… została sprzedana jako pożywienie dla wielkich potworów. Idąc tym tropem Emma bardzo szybko orientuje się, że tak naprawdę miejsce, w którym żyją to nie jest sierociniec, tylko farma i jeśli nic nie zrobią, to czeka ich dokładnie ten sam los, co małą Conny.

O Yakusoku no Neverland słyszałam bardzo dużo opinii. Najgłośniej było o nim w trakcie emisji, czyli w sezonie zimowym 2019, jednak i później, co jakiś czas wpadłam na pozytywne opinie i polecenia tego właśnie tytułu. Muszę przyznać, że nie jestem fanką horrorów, dlatego ten tag skutecznie mnie odstraszał, przez długi czas. Ostatecznie przemogłam się i obejrzałam pierwszy odcinek…a potem były napisy końcowe i koniec sezonu pierwszego. To jest naprawdę dobre anime! Bardzo żałuję, że tak późno się za nie zabrałam. Po pierwsze muszę wspomnieć, że nie jest to typowy horror. Nie doświadczymy tutaj scen gore, rozlewu krwi ani masakry piłą mechaniczną. Całość polega na poczuciu sytuacji bez wyjścia i konieczności poddania się sile wyższej, dzięki czemu nawet z pozoru błahe wydarzenia i tak podtrzymują napięcie. Wydarzenia prezentowane są z perspektywy dzieci, dlatego tym bardziej przytłaczające i monstrualne są czyhające na nie potwory oraz tym bardziej niewykonalna wydaje się walka „z systemem”. Tak bardzo jak nie przepadam z horrorami, tak ubóstwiam wręcz kryminały i tajemnice, dlatego jakie było moje zdziwienie, gdy anime to spełniło moje zachcianki w tym względzie na 101%. Umysł Normana oraz jego zdolności dedukcji są niesamowite i mocno przypominały mi L’a z Death Note. Z zapartym tchem śledziłam kolejne potyczki i próby przechytrzenia opiekunów. Niestety, pierwszy sezon to ekranizacja jednego arcu. Całość kończy się pewnym wydarzeniem, które nijak nie daje odpowiedzi nawet na połowę pytań. Drugi sezon ma pojawić się w sezonie jesiennym tego roku, dlatego pozostaje czekać na kolejne spotkanie z Emmą, Normanem i Ray’em. Mam nadzieję, że kolejny sezon będzie trzymał ten sam poziom, bo lepiej już się nie da. :)
OCENA PO SEZONIE 1: 9,5/10

Mayonaka no Occult Koumuin
Tags: Okruchy życia, Youkai, Supernatural, Tajemnice

maxresdefault (1)W Tokio działają 23 oddziały Departamentu Współpracy Regionalnej, które mają za zadanie łagodzić i przeciwdziałać incydentom w mieście. Miyako Arata, który dostaje pracę w oddziale Shinjuku, jest zupełnie niedoświadczony i dopiero rozpoczyna swoją przygodę z pracą w oddziale utrzymania porządku. Jakie jest jego zdziwienie, gdy okazuje się, że wypadki, którymi będzie się zajmować, są spowodowane przez istoty nie z tego świata. W jeszcze większy szok wpędza go to, że rozumie język youkai i umie się z nimi porozumieć. Szybko okazuje się, że jest to niesamowita i praktycznie niespotykana umiejętność, którą odziedziczyć może tylko potomek Abe no Seimei, który dla youkai był niczym bóstwo. Uwikłany w tę całą historię Arata szybko orientuje się, że jego spokojne dni właśnie dobiegły końca.

Na to anime trafiłam zupełnie przypadkiem, podczas szukania czegoś na zabicie czasu. Mayonaka no Occult Koumuin to seria, która nie wyróżnia się niczym specjalnym, poza dość ciekawą i całkiem nieźle opowiedzianą historią. Absolutnie nie jest to seria, o której będzie się pamiętało przez długie lata i wspominało, przy każdej możliwej okazji. Pozostaje jednak pytanie, czy każde anime, musi być wiekopomnym dziełem? Zdecydowanie nie musi :) Właśnie takim przyjemnym, niezobowiązującym seriom, lubię poświęcać wieczory, gdy nic innego nie mam do roboty. 12 odcinków to idealna długość, aby opowiedzieć historię i nie zanudzić widza. Co prawda muszę przyznać, że seria ta nie uniknęła dłużyzn w środkowej części i miałam moment zwątpienia, na szczęście końcówka nieco podkręciła tempo i udało mi się zostać do końca. Końcowe wydarzenia zgrabnie domykają cały sezon i zostawiają szeroko otwartą furtkę na ewentualną kontynuację. Przechodząc do bohaterów mogę powiedzieć, że zdecydowanie wzbudzają sympatię, ale nic poza tym. Nie czuje się chęci poznawania ich bardziej ani nie przywiązujemy się do nich jakoś specjalnie. Wraz z biegiem fabuły Miyako Arata nawiązuje relację z jednym z yokai i to właśnie ta relacja staje się swego rodzaju centrum kolejnych wydarzeń (Nie, nie jest to relacja romantyczna :( – dop. autorki). Poczynania Araty śledziło mi się dobrze i mimo wszystko, ciesze się, że trafiłam na to anime. Tematyka youkai bardzo do mnie przemawia, dlatego każde kolejne anime z tego gatunku cieszy. Mayonaka no Occult Koumuin to typowy średniak, z ciepłą nutką, który pozwoli na relaks w leniwe popołudnie i kilka razy wywoła uśmiech na naszej twarzy. Decyzję, czy poświęcić na niego czas pozostawiam Wam. :)
OCENA PO SEANSIE: 6,5/10

Satsuriku no Tenshi
Tags: Horror, Thriller, Psychologiczne

935739Opuszczony, przerażający budynek? Psychopaci na każdym kroku (piętrze – dop. autorki)? Samotna, zagubiona dziewczyna, która próbuje uciec z tego miejsca? Obecne! Rachel budzi się w piwnicy budynku, którego nie rozpoznaje. Pamięta jedynie, że zgłosiła się do psychiatry w szpitalu, który miał pomóc jej w pokonaniu traumy, o której niewiele pamięta. Jej celem staje się wydostanie z tego dziwnego miejsca i powrót do rodziców. Po wjechaniu windą na kolejne piętro, Rachel orientuje się, że ten budynek nie jest normalny. Kondygnacja ta wystylizowana jest na miejską dzielnicę z opuszczonymi budynkami i ulicami. Szybko okazuje, że to piętro ma swojego mieszkańca – Zacka, który z zawodu jest mordercą i biega z wielką kosą. Dziewczynie z trudem udaje się uciec przed tym psychopatą, aby na kolejnym piętrze wpaść na następnego osobnika o dziwnych zapędach. Ostatecznie z rąk drugiego oprawcy ratuje ją nikt inny, jak Zack, z którym Rachel zawiera dziwną obietnicę. Na jej mocy, do momentu wydostania się z budynku, oboje będą sobie pomagać. Tym samym rozpoczyna się przerażająca podróż mordercy i zagubionej, trzynastoletniej dziewczynki, która usilnie próbuje sobie przypomnieć, jakim cudem znalazła się w takiej sytuacji.

Chciałabym napisać wiele, ale nie umiem zupełnie zebrać słów… to anime było tak złe. Nie, inaczej. Nie było tak złe, tylko było tak chaotyczne i niezrozumiałe, że do teraz nie wiem, co ja właściwie obejrzałam. Całość ma 12 odcinków + 4 specjale, które są bezpośrednią kontynuacją fabuły i zawierają właściwe zakończenie. W ciągu tych 16 epizodów opowiedziana jest jedna z najdziwniejszych historii, jakie dane mi było oglądać. Zaczynając od początku dziwni byli sami bohaterowie. Zacka nawet dało się polubić, chociaż głębi to on miał tyle co woda w kałuży, ale Rachel to jest porażka. Dziewczynka ma dosłownie dwie kwestie na krzyż, którymi raczy nas przez 3/4 trwania serii. Jej słownik nieco się rozbudowuje pod koniec serii, ale nie ma co liczyć na bardziej złożone zdania. Rachel jest po prostu nudna, bezbarwna, a jej rozwój zupełnie mnie nie przekonał. Podobnie sprawa się ma w kwestii postaci drugoplanowych, których mamy dosłownie kilka. Są oni jednak ważną częścią całej historii, gdyż to właśnie dzięki nim, akcja posuwa się do przodu i  mamy jakiś finał tej serii. Każda postać drugoplanowa dostała konkretny zestaw cech i nie wychyla się poza niego ani o milimetr, co czyni z nich bardziej kukły niż bohaterów z krwi i kości. Wydarzenia prezentowane na ekranie miały być, jak mniemam, przerażające i budzić niepokój, ale osiągnięto zupełnie odwrotny cel. Z rosnącym niedowierzaniem patrzyłam na kolejne przeszkody, które twórcy rzucają dwójce główny bohaterów pod nogi. Ostatecznie jednak, wszystko zmierza do wielkiego finału, który… jest bełkotem. Nie umiem tego inaczej nazwać. Wciśnięto tam na siłę tak wiele motywów, że zupełnie zmieszały się ze sobą i dały coś kompletnie niezjadliwego. Mam wrażenie, że na koniec twórcy chcieli sprawić, abyśmy mieli wrażenie, że obejrzeliśmy anime z gigantycznym przesłaniem… Tak bardzo chciałabym napisać coś więcej, ale może znajdą się osoby, które będą chciały doświadczyć tego osobiście, więc się powstrzymam. Jedyne co jest dobre w tym anime, to to, że na pewno nie będzie kontynuacji. Ostatni odcinek specjalny zupełnie zamyka historię, nawet jeśli zostawia zakończenie do własnej interpretacji widza, to nie mamy żadnych wątpliwości, że jest to ostateczny koniec. Obejrzenie tego dzieła, było czymś zdecydowanie ciekawym. Mam wrażenie, że gdyby Rachel była inaczej skonstruowana, to całość może dałby się znieść, ale w tej sytuacji otrzymujemy koszmarek z pseudo-inteligentnym bełkotem na koniec. Szkoda.
OCENA PO SEANSIE: 2,5/10

________________________

Satsuriku no tenshiJedyne co Satsuriku no Tenshi przyniosło dobrego, 
to bardzo ładne arty. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s